Triple-double Cunninghama nie uratował Detroit przed porażką w Cleveland
Cleveland pokonał u siebie Detroit 116:109, zmniejszając stratę w serii (1:2). Donovan Mitchell zanotował double-double (35 punktów + 10 zbiórek), a u pokonanych Cade Cunningham popisał się triple-double (27+10+10).
Główne wydarzenie
Cleveland Cavaliers uratowali sezon, odnosząc zwycięstwo w „obowiązkowym” trzecim meczu drugiej rundy Konferencji Wschodniej NBA. W sobotę 9 maja na własnym parkiecie Rocket Arena Cavs pokonali Detroit Pistons 116:109, zmniejszając stratę w serii do 1:2.
Przed Cleveland stało zadanie, którego w historii NBA nikt nie rozwiązał: żadna drużyna nie odrobiła straty 0-3 w serii play-off. Porażka w trzecim meczu oznaczałaby faktyczny koniec sezonu. Świadomi tego gospodarze wyszli na parkiet z zupełnie innym nastawieniem – agresywną koszykówką ofensywną skierowaną pod kosz, a nie na obwód.
Kluczową postacią był Donovan Mitchell, który zdobył 35 punktów (13/24 z gry) i dodał 10 zbiórek. Dla obrońcy ten mecz był przełomowy: przekroczył granicę 2000 punktów w karierze w play-off, potrzebując na to 73 meczów – trzeci wynik wśród aktywnych graczy i dziewiąty w historii ligi.
Jednak głównymi bohaterami końcówki byli James Harden i Max Strus. Przy chwiejnej przewadze Cleveland Strus przechwycił podanie Cade'a Cunninghama i wyprowadził drużynę na prowadzenie (106:104), po czym Cunningham popełnił jeszcze dwie straty z rzędu. Harden odpowiedział na trójkę Cunninghama własnym celny rzutem za łuk przez Tobiasa Harrisa, a następnie dołożył decydujący rzut z dystansu na niecałą minutę przed syreną, przypieczętowując zwycięstwo. 36-letni obrońca trafił 4 z 5 rzutów w czwartej kwarcie.
Szczegóły i statystyki
Mecz podzielił się na dwie kontrastujące połowy. Do przerwy Cleveland prowadził pewnie 64:48, notując 58,1% skuteczności z gry. Kluczowa seria miała miejsce w drugiej kwarcie: w ostatniej minucie pierwszej połowy Mitchell efektownie ograł Duncana Robinsona parą cross-overów i trafił trójkę z odchyleniem, a następnie asystował Jarrettowi Allenowi przy wsadzie – i Cavs wyszli na +16.
Jednak Detroit się nie poddało. W trzeciej kwarcie goście zanotowali serię 28:9 i na krótko odzyskali prowadzenie 76:74. Arena ucichła. Ale Cleveland odpowiedziało fragmentem 9:0, w którym cztery punkty zdobył Mitchell, i odzyskało kontrolę nad grą.
U Pistons główną siłą uderzeniową był, jak oczekiwano, Cade Cunningham. Lider Detroit zanotował triple-double: 27 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst. Tobias Harris dodał 21 punktów, Duncan Robinson – 15. Jednak osiem strat Cunninghama, z czego trzy w końcówce, przekreśliło jego statystyczne osiągnięcie.
Sam rozgrywający po meczu przyznał problemy w obronie: „Tak, pozwalaliśmy im zbyt swobodnie dochodzić do swoich pozycji. W trzeciej kwarcie, myślę, graliśmy dużo lepiej, a w końcówce broniliśmy skuteczniej”. Ale te słowa padły już po tym, jak Cleveland zdobył 27 punktów po stratach rywala.
Po stronie zwycięzców oprócz Mitchella (35 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty) znaczący wkład wnieśli Harden (19 punktów, 7 zbiórek) i Allen (18 punktów). Cavaliers odnieśli siódme domowe zwycięstwo w tych play-off, pozostając niepokonanymi na Rocket Arena.
Kontekst i znaczenie
Rywalizacja Detroit i Cleveland to niespodziewana wizytówka półfinału konferencji. Pistons zakończyli sezon zasadniczy na pierwszym miejscu w Konferencji Wschodniej, podczas gdy Cavaliers byli czwarci. Mimo to właśnie Detroit był uważany za faworyta pary po dwóch pewnych domowych zwycięstwach (w drugim meczu Pistons wygrali 107:97).
Przed trzecim meczem Cleveland miał systemowe problemy w ataku. W drugim meczu drużyna trafiła tylko 7 z 32 rzutów za trzy (22%), podczas gdy Detroit trafił 14 z 28 (50%). Ponadto Cavs regularnie gubili piłkę w kluczowych momentach. W trzecim meczu sztab szkoleniowy dokonał zmiany w filozofii ataku: Mitchell i Harden celowo szli pod kosz zamiast polegać na rzutach z dystansu. Instrukcja zadziałała – drużyna trafiła 58% z gry.
Dla Cleveland to zwycięstwo znaczy więcej niż tylko zmniejszenie straty. Drużyna po raz pierwszy w serii pokazała, że jest w stanie pokonać Detroit nie epizodycznie, ale systemowo – dzięki agresywnej obronie i ruchowi piłki. James Harden po meczu zauważył: „Cokolwiek drużyna potrzebuje, wyjdę i to zrobię. W czwartej kwarcie wywołali mój numer – i poszedłem pracować”.
Dla Detroit niepokojącym sygnałem była jakość gry w pierwszej połowie: 38% z gry, tylko 2 z 14 rzutów za trzy, nieumiejętność powstrzymania Mitchella w penetracjach. Jeśli drużyna liczy na zamknięcie serii bez zbędnych nerwów, czwarty mecz musi rozpocząć zupełnie inaczej.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Czwarty mecz serii odbędzie się w poniedziałek 11 maja na Rocket Arena w Cleveland, początek o 20:00 czasu wschodniego. Dla Pistons to szansa na odbudowanie komfortowej przewagi 3:1 i sprowadzenie serii do Detroit na piąty mecz w roli „zamykającego”. Dla Cleveland – szansa na wyrównanie stanu serii i przekształcenie jej w trzyrundową walkę.
Pytania przed czwartym meczem: czy Cunningham zmniejszy liczbę strat? Czy Cleveland utrzyma wysoką skuteczność? Czy Mitchell i Harden będą nadal dominować w penetracjach, czy Detroit dostosuje obronę? Seria dopiero się zaczyna, a od odpowiedzi na te pytania zależy, kto awansuje do finału konferencji.
— Editorial Team