«Vegas Golden Knights» odniósł zwycięstwo nad «Caroliną Hurricanes» w pierwszym meczu finału Pucharu Stanleya
Pierwszy mecz finałowej serii NHL zakończył się zwycięstwem «Vegas Golden Knights» nad «Caroliną Hurricanes» 5:4. Stan rywalizacji to 1-0 na korzyść «Vegas».
«Vegas» wydziera zwycięstwo w Raleigh: historyczny comeback i siódme zwycięstwo z rzędu
Pierwszy mecz finałowej serii Pucharu Stanleya pomiędzy «Caroliną Hurricanes» a «Vegas Golden Knights» dostarczył kibicom prawdziwego dramatu. «Rycerze» przegrywali 0:2 już w połowie pierwszej tercji, ale zdołali odwrócić losy spotkania i wyrwać zwycięstwo 5:4 dzięki bramce Tomasa Hertla na 3 minuty i 24 sekundy przed końcową syreną. Stan rywalizacji do czterech zwycięstw to 1:0 na korzyść «Vegas», które przerwało także 17-meczową domową serię zwycięstw «Caroliny».
Główne wydarzenie
«Lenovo Center» w Raleigh powitało drużyny przy komplecie publiczności – 18 700 widzów było świadkami pierwszego finałowego meczu «Caroliny» od 20 lat. Oczekiwanie było długie, a gospodarze zaczęli tak, jak marzy każdy trener: od szybkiego gola. Już w 25. sekundzie spotkania duński napastnik Nikolaj Ehlers otrzymał podanie od Jacoba Slavina na niebieskiej linii, wdarł się w strefę «Vegas» i potężnym strzałem z lewego koła wznowienia pokonał bramkarza Cartera Harta. Był to najszybszy gol w finale Pucharu Stanleya od 2021 roku i idealny początek dla «Huraganów», które marzyły o domowym zwycięstwie.
Wsparcie trybun i wczesna przewaga rozluźniły gospodarzy. «Carolina» kontynuowała napór, a w 12. minucie Ehlers skompletował dublet, uciekając sam na sam po podaniu Jalena Chatfielda. Hart, mimo wczesnych straconych krążków, kilkakrotnie ratował «Vegas» w przerwach między golami, ale w połowie pierwszej tercji było 2:0 dla «Caroliny». Trybuny radowały się, wydawało się, że «Vegas» zaraz się posypie.
Ale aktualny posiadacz Pucharu Stanleya (przypomnijmy, «Vegas» zdobył trofeum w 2023 roku) nie zamierzał się poddawać. Już w 14. minucie obrońca Shea Theodore potężnym strzałem z niebieskiej linii zmniejszył stratę do minimum – po jego strzale krążek odbił się od kija napastnika «Caroliny» Erica Robinsona i wpadł do bramki Frederika Andersena.
Druga tercja okazała się przełomowa. Zaledwie 30 sekund po rozpoczęciu dwudziestominutówki rosyjski napastnik Iwan Barbaszow wyrównał stan meczu. Jack Eichel zebrał krążek za bramką i wyłożył idealne podanie do Barbaszowa na lewe koło wznowienia, a Iwan chłodno umieścił go pod poprzeczką – 2:2. Ten gol był szóstym dla Barbaszowa w obecnym play-off i jego 13. punktem w rozgrywkach.
«Vegas» złapało wiatr w żagle. W 5. minucie Mitch Marner, na którego «Carolina» wydała wiele zasobów w międzysezonie, zebrał krążek za bramką i podał do Williama Karlssona. Szwedzki środkowy natychmiast posłał krążek do siatki, wyprowadzając «Rycerzy» na prowadzenie po raz pierwszy w meczu – 3:2. Na «Lenovo Center» zapadła cisza.
Jednak «Carolina» to drużyna z charakterem. Kapitan «Huraganów» Jordan Staal w 13. minucie drugiej tercji przechwycił krążek w strefie środkowej, ograł obrońcę Noaha Hanifina i z nadgarstka pokonał Harta – 3:3. Trzecia tercja rozpoczęła się od nowego ciosu dla gospodarzy: w 2. minucie Brett Howden, najlepszy strzelec play-off (11 goli), zamknął podanie Theodore’a, podwyższając na 4:3 dla «Vegas».
«Carolina» ponownie znalazła siły, by odrobić straty. W 12. minucie Shayne Gostisbehere, otrzymawszy krążek po stracie «Vegas» w tercji rywala, wdarł się lewym skrzydłem i potężnym strzałem z lewego koła wznowienia posłał krążek w dalszy róg – 4:4. Trybuny znów eksplodowały, ale radość nie trwała długo.
Kulminacja nastąpiła w 57. minucie. Colton Sissons, wykazując się fenomenalną cierpliwością, poczekał, aż Tomas Hertl otworzy się w slocie, i podał mu piętą. Czeski środkowy z niewygodnej ręki natychmiast posłał krążek obok Andersena – 5:4. Ten gol okazał się zwycięski, a «Vegas» wytrzymało ostatnie trzy i pół minuty, nie pozwalając «Carolinie» stworzyć groźnych sytuacji.
Szczegóły i statystyki
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niesamowita skuteczność «Vegas» w grze w przewadze. «Carolina» wykorzystała tylko 1 z 5 prób w przewadze, podczas gdy «Rycerze» wykorzystali 2 z 3 swoich liczebnych przewag. Kluczowe było wykorzystanie przewagi w drugiej tercji, gdy po karze «Caroliny» Barbaszow wyrównał stan meczu.
Shea Theodore nie tylko strzelił pierwszego gola dla «Vegas», ale także zaliczył dwie asysty, zdobywając łącznie 3 punkty. Pozwoliło to kanadyjskiemu obrońcy zwiększyć swój dorobek punktowy w play-off do 14 punktów (5+9), co jest najlepszym wynikiem wśród obrońców «Rycerzy». Ale prawdziwą gwiazdą obrony był Brayden McNabb, który zaliczył trzy asysty i zakończył mecz z najlepszym w grze współczynnikiem +/- wynoszącym +3.
Iwan Barbaszow, strzelając swojego 6. gola w play-off, kontynuuje imponującą serię. Rosjanin zdobywa punkty w 8 z 10 ostatnich meczów i jest trzecim strzelcem wśród rosyjskich graczy w tegorocznej edycji Pucharu Stanleya. Łącznie ma na koncie 13 punktów (6+7) w obecnym play-off.
Brett Howden z 11 golami nadal prowadzi w wyścigu snajperów play-off, wyprzedzając Zacka Hymana z «Toronto» (9 goli). Co ciekawe, Howden, który w sezonie zasadniczym strzelił tylko 15 goli, w postseason wykazuje fenomenalną skuteczność – 26% strzałów zamienia na gole.
Linia bramkarska stała się strefą ryzyka dla «Caroliny». Frederik Andersen obronił tylko 18 z 23 strzałów (78,3% obron), co zdecydowanie nie wystarcza w finale Pucharu Stanleya. Szczególnie słabo duński bramkarz zagrał w trzeciej tercji, tracąc dwa gole z 7 strzałów. Carter Hart natomiast ratował «Vegas» w kilku kluczowych momentach, zwłaszcza przy stanie 4:4, gdy obronił strzał Setha Jarvisa z bliska na sekundy przed zwycięskim golem Hertla.
Nikolaj Ehlers skompletował dublet (5. i 6. gol w play-off), stając się najlepszym strzelcem «Caroliny» w tych rozgrywkach, ale po pierwszej tercji Duńczyk nie oddał już więcej strzałów na bramkę – obrona «Vegas» szczelnie go zamknęła. To stało się problemem dla «Huraganów»: ich linia ataku jest zbyt mocno nastawiona na jednego gracza.
Kontekst i znaczenie
«Vegas Golden Knights» odniósł siódme zwycięstwo z rzędu w play-off, co jest nowym rekordem franczyzy. Poprzedni rekord wynosił 6 zwycięstw z rzędu w 2020 roku podczas sezonu „bańkowego”. «Rycerze» nie przegrywają od 18 maja, kiedy ulegli «Anaheim» w piątym meczu drugiej rundy.
Szczególnie imponujące jest to, jak «Vegas» radzi sobie w seriach wyjazdowych. W finale Konferencji Zachodniej wygrali oba pierwsze mecze w Denver z «Colorado Avalanche» (zdobywcą Presidents’ Trophy) i ostatecznie zmietli ich w czterech meczach. Podobna sytuacja miała miejsce w pierwszej rundzie 2024 roku przeciwko «Dallas», gdzie «Rycerze» również wygrali dwa pierwsze mecze na wyjeździe.
Dla «Caroliny» ta porażka była pierwszą domową od 17 meczów z rzędu. «Huragany» nie przegrywały na «Lenovo Center» od 12 marca, a seria ta obejmowała 6 zwycięstw w sezonie zasadniczym i 11 w play-off. Utrata przewagi własnego lodu w pierwszym meczu to poważny cios psychologiczny dla drużyny Roda Brind’Amoura.
John Tortorella, który objął «Vegas» na 8 kolejek przed końcem sezonu zasadniczego, kontynuuje czynienie cudów. Pod jego wodzą drużyna odniosła 20 zwycięstw w 25 meczach (wliczając sezon zasadniczy i play-off). Doświadczony szkoleniowiec, który w 2004 roku doprowadził «Tampa Bay» do Pucharu Stanleya, jest teraz o krok od powtórzenia sukcesu z zupełnie inną drużyną. Jego styl „bij i uciekaj” idealnie pasuje do atletycznego składu «Vegas».
Ten finał to starcie dwóch różnych filozofii. «Carolina» stawia na posiadanie krążka i kontrolę poprzez rotację obrońców (średnio 58% posiadania w play-off), a «Vegas» polega na grze siłowej i szybkich kontratakach. Pierwszy mecz pokazał, że strategia Tortorelli na razie działa lepiej: «Rycerze» oddali mniej strzałów (23 wobec 27), ale wykorzystali swoje okazje znacznie skuteczniej.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Drugi mecz finałowej serii odbędzie się w nocy z 4 na 5 czerwca (czasu moskiewskiego) również na lodowisku «Caroliny Hurricanes» w Raleigh, Karolina Północna. Dla «Huraganów» ten mecz staje się krytyczny: przegrywanie 0–2 u siebie przed trzema meczami w Las Vegas to niemal gwarantowana droga do porażki w serii.
«Carolina» ma co najmniej trzy problemy do rozwiązania. Pierwszy – skuteczność w przewadze: 1 na 5 to zdecydowanie za mało jak na finał, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że «Vegas» dość często karany jest (średnio 4,5 razy na mecz w play-off). Rod Brind’Amour musi zmienić ustawienie: być może przesunąć Ehlersa do pierwszej formacji i częściej wykorzystywać Gostisbehere’a na punkcie wznowienia.
Drugi problem – głębia ataku. Po odejściu kilku kluczowych graczy ubiegłego lata «Carolina» stała się zbyt uzależniona od tria Ehlers – Aho – Svechnikov. W pierwszym meczu z tego tria punkty zdobył tylko Ehlers, a Sebastian Aho (który popełnił 5 strat) i rosyjski napastnik Andriej Swiecznikow (2 strzały w 18 minut) byli niewidoczni. Trzeba przetasować formacje, aby obudzić drugiego i trzeciego strzelca.
Trzeci i najważniejszy – pozycja bramkarza. Frederik Andersen traci średnio ponad trzy gole na mecz w play-off (GAA 3,12), a jego obrony w pierwszym meczu nie były na poziomie finału. W składzie «Caroliny» jest Piotr Koczetkow, który kończył sezon zasadniczy z procentem obron 91,5%, i jest całkiem prawdopodobne, że to właśnie Rosjanin wyjdzie w podstawowym składzie na drugi mecz. Sztab szkoleniowy po porażce już zasugerował, że „rozważy wszystkie opcje w bramce”.
«Vegas» natomiast będzie grać z defensywy, wiedząc, że już wykonało swoje zadanie na wyjeździe. Kluczowym zadaniem dla «Rycerzy» będzie neutralizacja Ehlersa i minimalizacja kar. Warto również zwrócić uwagę na zdrowie kapitana Marka Stone’a, który spędził na lodzie tylko 14 minut (mniej niż zwykle) i rzadko oddawał strzały na bramkę. Kontuzja Stone’a, jeśli istnieje, może poważnie zmienić układ sił.
Prognoza redakcji
Drugi mecz będzie papierkiem lakmusowym dla «Caroliny». Wszystkie statystyki wskazują, że drużyna Roda Brind’Amoura to mistrzowie comebacków: w sezonie zasadniczym wygrali 12 meczów po stracie pierwszego gola (3. wynik w lidze). Jednak siódme zwycięstwo z rzędu «Vegas» i ich umiejętność gry w zależności od rywala czynią ich faworytami nawet na wyjeździe.
Według naszych szacunków, bukmacherzy jednak oddają lekkie pierwszeństwo «Carolinie» ze względu na domowy lód – kursy w okolicach -160 na «Huragany» wobec +135 na «Rycerzy». Ale zakład na «Vegas» z handicapem +1,5 wygląda bardzo bezpiecznie: drużyna Tortorelli przegrywała w play-off różnicą więcej niż jednego gola tylko raz w ostatnich 12 meczach.
Kluczowym czynnikiem będzie linia bramkarska. Jeśli Brind’Amour wystawi Koczetkowa zamiast Andersena, może to wstrząsnąć drużyną i zmienić dynamikę. Rosjanin był znakomity w końcówce sezonu zasadniczego i w pierwszych dwóch rundach play-off, dopóki nie ustąpił miejsca Duńczykowi. Uważamy, że zmiana bramkarza to tylko kwestia czasu i najprawdopodobniej nastąpi już w drugim meczu.
Nasza prognoza: zwycięstwo «Vegas» w drugim meczu różnicą jednego gola i stan rywalizacji 2–0 przed przeprowadzką do Las Vegas. «Rycerze» są zbyt doświadczeni i zbyt dobrze wyszkoleni przez Tortorellę, aby roztrwonić przewagę. «Carolina» będzie walczyć, ale ich psychiczna wrażliwość po utraconym zwycięstwie w pierwszym meczu da o sobie znać w końcówce drugiego. Zakład: zwycięstwo «Vegas» w czasie podstawowym po kursie około 3.20.
— Editorial Team