Powrót do strony głównej

Carolina Hurricanes kontra Vegas Golden Knights: drugi mecz finału Pucharu Stanleya

4 czerwca „Carolina Hurricanes” podejmuje „Vegas Golden Knights” w drugim meczu finału Pucharu Stanleya. Przegrawszy pierwsze spotkanie 4:5, „Huragany” znajdują się w krytycznej sytuacji i muszą wygrać, aby pozostać w walce o trofeum. W artykule analizowane są kluczowe momenty pierwszego meczu, pojedynek bramkarzy Andersena i Harta, a także taktyczne starcia.

Carolina – Vegas: drugi mecz finału Pucharu Stanleya 4 czerwca
Advertisement 728x90

«Carolina Hurricanes» podejmie «Vegas Golden Knights» w drugim meczu finałowej serii Pucharu Stanleya

Dziś, 4 czerwca, na domowym lodowisku «Caroliny» odbędzie się drugi mecz finałowej serii play-off NHL. «Huragany» spróbują wyrównać stan rywalizacji, podczas gdy «Vegas» zamierza umocnić swoje prowadzenie.


«Carolina» nad przepaścią: «Huragany» spróbują uratować serię w drugim meczu finału Pucharu Stanleya

Dziś, 4 czerwca, na domowym lodowisku «Carolina Hurricanes» w Raleigh odbędzie się drugi mecz finałowej serii Pucharu Stanleya. «Huragany», które przegrały pierwsze spotkanie 4:5, znajdują się w pozycji goniących i spróbują wyrównać stan rywalizacji. «Vegas Golden Knights» natomiast zamierza umocnić swoje prowadzenie i kontynuować zwycięską passę: drużyna Johna Tortorelli wygrała siedem meczów z rzędu w play-off. Spotkanie rozpocznie się o 20:00 czasu lokalnego (3:00 czasu moskiewskiego 5 czerwca).

Google AdInline article slot

Główne wydarzenie

Pierwszy mecz finału, który odbył się we wtorek w «Lenovo Center», był prawdziwym thrillerem, który ustanowił bardzo wysoki poziom dla całej serii. «Carolina» rozpoczęła spotkanie tak, jak przystało na faworyta na własnym lodzie: już w 25. sekundzie duński napastnik Nikolaj Ehlers otworzył wynik, a w połowie pierwszej tercji skompletował dublet, podwyższając prowadzenie gospodarzy do 2:0. Trybuny radowały się, wydawało się, że «Huragany» kontrolują przebieg gry.

Jednak «Vegas» to drużyna o mistrzowskim charakterze, co zostało udowodnione nie raz. «Rycerze» nie tylko się nie załamali, ale stopniowo przejęli inicjatywę. Już pod koniec pierwszej tercji Shea Theodore zmniejszył stratę, a w drugiej części «Vegas» przeprowadził decydujący atak: gole Ivana Barbaszewa i Williama Karlssona wyprowadziły gości na prowadzenie po raz pierwszy w meczu. «Carolina» dwukrotnie odrabiała straty – za sprawą Jordana Staala i Shane'a Gostisbehere'a, ale na 3 minuty i 24 sekundy przed końcową syreną czeski środkowy Tomas Hertl po niesamowitym podaniu piętą od Coltona Sissonsa przyniósł «Vegasowi» zwycięstwo 5:4.

Ta porażka była dla «Caroliny» pierwszą domową od dłuższego czasu. Przerwana została imponująca seria 17 zwycięstw z rzędu w «Lenovo Center», którą «Huragany» budowały przez całą końcówkę sezonu zasadniczego i play-off. Biorąc pod uwagę, że wcześniej «Carolina» nie przegrywała u siebie od 12 marca, psychologiczny cios po takim wyniku może być poważny. Zawodnicy «Caroliny» twierdzą jednak, że są w stanie poradzić sobie z tą presją.

Google AdInline article slot

Dzisiejszy mecz staje się dla «Huraganów» krytyczny. Przegrywanie 0–2 u siebie przed trzema wyjazdowymi meczami w Las Vegas to praktycznie wyrok. W całej historii NHL tylko pięć drużyn zdołało wygrać serię, przegrywając 0–2 w finale Pucharu Stanleya. Ostatnim razem udało się to «Pittsburgh Penguins» w 2009 roku przeciwko «Detroit Red Wings». «Carolina» doskonale zdaje sobie sprawę, że dzisiejszy mecz to „ostatni pociąg”.

Szczegóły i statystyki

Pierwszy mecz ujawnił kilka niepokojących obszarów dla «Caroliny», a przede wszystkim pozycję bramkarską. Frederik Andersen, który podchodził do finału ze znakomitymi statystykami w play-off (12 zwycięstw w 14 meczach, współczynnik obronności 1.65), w pierwszym meczu wyglądał niepewnie. Duński bramkarz obronił tylko 18 z 23 strzałów (78.3% obron). Szczególnie widoczne było, że «Vegas» systematycznie zasłaniał Andersenowi widok, ustawiając zasłony przed jego bramką – przy trzech z pięciu straconych goli bezpośrednio przed bramkarzem znajdował się zawodnik «Rycerzy». Jeśli Andersen nie skoryguje swojej gry, sztab szkoleniowy Roda Brind'Amoura może sięgnąć po zmianę – w rezerwie jest rosyjski bramkarz Piotr Koczetkow, który kończył sezon zasadniczy z procentem obron wynoszącym 91.5%.

Carter Hart natomiast potwierdził swój status jednego z najlepszych bramkarzy play-off. Choć jego statystyki w pierwszym meczu są skromniejsze (23 obrony na 27 strzałów, 85.2%), to uratował drużynę w kluczowych momentach. Najważniejszą interwencję Hart wykonał przy stanie 4:4, gdy po strzale Setha Jarvisa z bliska bramkarz «Vegasu» w cudowny sposób utrzymał krążek – i natychmiast nastąpiła zwycięska akcja «Rycerzy». W 13 meczach tych play-off Hart odniósł 12 zwycięstw, broniąc średnio 92% strzałów.

Google AdInline article slot

Jeśli chodzi o zawodników z pola, «Huragany» potrzebują obudzenia się liderów. Nikolaj Ehlers, który skompletował dublet w pierwszej tercji, po pierwszej przerwie zniknął z lodu – w drugiej i trzeciej tercji nie oddał ani jednego strzału na bramkę. Sebastian Aho, najlepszy strzelec drużyny w sezonie zasadniczym, popełnił pięć strat i był praktycznie niewidoczny. Andriej Swiecznikow spędził na lodzie nieco ponad 18 minut i oddał tylko dwa strzały – zdecydowanie za mało jak na pierwszą formację. Według obrońcy «Caroliny» Jalena Chatfielda, drużyna musi lepiej pomagać sobie nawzajem we własnej strefie i wywierać większą presję na zawodników «Vegasu» pod własną bramką.

«Vegas» natomiast może pochwalić się głębią składu. Gole w pierwszym meczu zdobywało pięciu różnych zawodników: Theodore, Barbaszew, Karlsson, Hauden i Hertl. Przy tym Kanadyjczyk Brett Hauden zdobył swojego 11. gola w play-off i samodzielnie objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców, a Iwan Barbaszew zdobył 13. punkt (6+7) w rozgrywkach. «Rycerze» wykazali się także lepszą skutecznością w przewadze (2 na 3) oraz umiejętnością odwracania losów spotkania – to było już siódme zwycięstwo «Vegasu» po odrobieniu strat w play-off.

Kontekst i znaczenie

Dla «Caroliny» obecny finał to nie tylko szansa na pierwszy Puchar Stanleya od 2006 roku, ale także możliwość przełamania bariery psychologicznej. «Huragany» w tych play-off już znajdowały się w sytuacji, gdy przegrywały pierwszy mecz serii – w finale Konferencji Wschodniej przeciwko «Montrealowi». Wtedy «Carolina» uległa 2:6, ale następnie odniosła cztery zwycięstwa z rzędu, kończąc serię wynikiem 4–1. Rod Brind'Amour i jego drużyna potrafią wyciągać właściwe wnioski z porażek, a ich zdolność do adaptacji jest jednym z głównych atutów w tej rywalizacji.

Jednak «Vegas» to nie «Montreal». «Golden Knights» to drużyna z doświadczeniem zwycięstw w Pucharze Stanleya (2023 rok) i z niespotykaną w play-off pewnością siebie. Pod wodzą Johna Tortorelli, który objął drużynę na dwa tygodnie przed końcem sezonu zasadniczego po zwolnieniu Bruce'a Cassidy'ego, «Rycerze» wygrali 20 z 25 meczów. Tortorella, który doprowadził «Tampa Bay» do Pucharu Stanleya w 2004 roku, zdołał w tak krótkim czasie nie tylko poprawić dyscyplinę, ale także zaszczepić w drużynie mistrzowski mentalitet: „Mamy świetną szatnię – powiedział Tortorella po pierwszym zwycięstwie – chłopaki wiedzą, jak działać w takich sytuacjach, bo już przez to przechodzili i wygrywali”.

Dzisiejszy mecz to sprawdzian dwóch różnych filozofii. «Carolina» stawia na kontrolę krążka, posiadanie (średnio 58% w play-off) i pressing na całym lodowisku. «Vegas» – na grę siłową, szybkie kontrataki i umiejętność wykorzystywania błędów przeciwnika. W pierwszym meczu strategia Tortorelli okazała się skuteczniejsza: «Rycerze» oddali mniej strzałów (23 wobec 27), ale wykorzystali swoje okazje ze znacznie wyższą skutecznością. „Możemy być lepsi w wielu aspektach – przyznał po meczu Brind'Amour. – Na pewno mamy pole do poprawy. To pozytywna strona: przegraliśmy, ale wiemy, gdzie popełniliśmy błędy”.

Dla rosyjskich kibiców szczególnie interesujący jest pojedynek rosyjskich zawodników. W «Carolinie» to Andriej Swiecznikow – jeden z liderów drużyny, który dziś musi wziąć na siebie grę. W «Vegasie» – Iwan Barbaszew, który znakomicie się rozkręcił w play-off i stał się kluczowym graczem drugiej formacji. Ponadto w składzie «Vegasu» jest rosyjski obrońca, a w bramce «Caroliny» w rezerwie siedzi Piotr Koczetkow, który może dostać szansę w razie słabej gry Andersena.

Co dalej / Zapowiedź następnego meczu

Jeśli «Carolinie» uda się dziś wygrać, stan rywalizacji wyniesie 1–1, a walka przeniesie się do Las Vegas na trzy mecze z rzędu (z możliwym powrotem do Raleigh na siódmy mecz). Jeśli «Huragany» przegrają drugi mecz u siebie, ich szanse na Puchar Stanleya spadną katastrofalnie – statystyki takich powrotów w finałach są znikome.

Dla «Vegasu» zwycięstwo dziś oznacza praktycznie decydującą przewagę. Mając w zapasie dwa wyjazdowe zwycięstwa i wracając do domu, «Golden Knights» mogą liczyć na zakończenie serii już w Las Vegas w pięciu meczach. Biorąc pod uwagę ich zwycięską passę siedmiu meczów, zatrzymanie tej drużyny będzie teraz niezwykle trudne. „Jesteśmy bardzo dobrą drużyną – skomentował krótko Tortorella po pierwszym zwycięstwie. – Mam absolutną pewność, że niezależnie od przebiegu gry, nie wpadniemy w panikę”.

Bukmacherzy faworyzują «Carolinę» ze względu na atut własnego lodowiska i konieczność odrabiania strat. Według BetMGM z ranka 4 czerwca, kurs na zwycięstwo «Huraganów» w czasie podstawowym wynosi -160 (stawiając 160 dolarów można wygrać 100), podczas gdy na «Vegas» dają +135. Zakłady na to, że «Vegas» wygra całą serię, wyceniane są na 1.67 (-150), a na «Carolinę» – 2.25 (+125). Łączna liczba bramek w meczu ustalona jest na 6, a analitycy skłaniają się ku „niższemu” wynikowi, spodziewając się bardziej zamkniętej i ostrożnej gry obu drużyn po strzeleckiej kanonadzie w pierwszym meczu.

Trzeci mecz serii, jeśli będzie potrzebny, odbędzie się 7 czerwca w Las Vegas na «T-Mobile Arena». Ale to już w przypadku, gdy «Carolina» zdoła wygrać dziś. Na razie wszystkie myśli «Huraganów» skupiają się tylko na drugim meczu.

Prognoza redakcji

Drugi mecz będzie prawdziwym egzaminem charakteru dla «Caroliny». Historyczna analogia z finałem Konferencji Wschodniej, gdzie «Huragany» przegrały pierwszy mecz z «Montrealem» (2:6), a następnie wygrały cztery z rzędu, daje fanom nadzieję. Jednak «Vegas» to przeciwnik zupełnie innego poziomu. «Rycerze» są nie tylko silniejsi fizycznie, ale także bardziej odporni psychicznie: wygrali siedem meczów z rzędu i, co ważniejsze, siedem zwycięstw po odrobieniu strat w play-off. «Huragany» natomiast przegrały pierwszy mecz przy stanie 2:0, po raz pierwszy w tych play-off.

Kluczowym czynnikiem dziś będzie linia bramkarska. Jeśli Frederik Andersen rozegra kolejny słaby mecz, Rod Brind'Amour może wpuścić Piotra Koczetkowa już w trakcie gry. Rosyjski bramkarz, przypomnijmy, kończył sezon zasadniczy z procentem obron 91.5% i jest w stanie stać się „dżokerem” w tej serii. Jednak stawianie na bramkarza, który nie grał w play-off od pierwszej rundy, to ryzyko.

Nasza prognoza: «Carolina» zdoła się pozbierać i zwyciężyć w zaciętej walce, wyrównując stan rywalizacji na 1–1. «Huragany» zbyt długo szły do tego finału, by poddać się po jednej porażce. Spodziewamy się, że drużyna Brind'Amoura postawi na bardziej agresywną grę w tercji przeciwnika i ciągłą presję na Carterze Harcie, który mimo znakomitych statystyk czasami popełnia błędy przy dobitkach. Zakład: zwycięstwo «Caroliny» w czasie podstawowym po kursie około 1.65, łączna liczba bramek poniżej 5.5. Jeśli jednak «Vegas» strzeli pierwszy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że «Rycerze» ponownie pokażą swój mistrzowski charakter i zgarną drugie wyjazdowe zwycięstwo. Mecz zapowiada się nie mniej dramatycznie niż pierwszy.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów