Powrót do strony głównej

Kai Havertz strzelił najszybszego gola w finale Ligi Mistrzów od 7 lat, pogrążając swój były klub

Kai Havertz strzelił w 6. minucie finału Ligi Mistrzów 2026 roku na bramkę PSG – byłego klubu Niemca. Gol stał się najszybszym w decydujących meczach turnieju od 2019 roku. Havertz nie świętował, okazując szacunek paryżanom, i otrzymał nagrodę Zawodnika Meczu, mimo porażki Arsenalu w serii rzutów karnych.

Kai Havertz – szybki gol w finale Ligi Mistrzów i szacunek dla byłego klubu
Advertisement 728x90

Kai Havertz zmartwił były klub, strzelając najszybszego gola w finale Ligi Mistrzów od 7 lat

Niemiecki napastnik Arsenalu Kai Havertz w 6. minucie finałowego meczu Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint-Germain wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, trafiając na Puskás Arénie w Budapeszcie. Ten gol stał się najszybszym w decydujących meczach głównego europejskiego pucharu od 2019 roku, kiedy w 2. minucie dla Liverpoolu strzelił Mohamed Salah. Dla Havertza ten finał był wyjątkowy – strzelił swojej byłej drużynie, którą opuścił dwa lata wcześniej w niezbyt przyjemnych okolicznościach.

Główne wydarzenie

Budapeszteński finał Ligi Mistrzów między Paris Saint-Germain a Arsenalem zapowiadał się na napięty od pierwszych minut. Nikt jednak nie spodziewał się tak błyskawicznego rozwoju wydarzeń. Kanonierzy, którzy zaczynali mecz w roli nominalnych gości, od pierwszych sekund pokazali agresywne nastawienie. Już w 25. sekundzie Arsenal wywalczył pierwszy rzut rożny, a w 6. minucie stało się to, co sprawiło, że 68 tysięcy widzów na Puskás Arénie zamarło.

Po dośrodkowaniu z lewej strony autorstwa Martina Ødegaarda i zgraniu głową Gabriela Magalhãesa piłka trafiła do Havertza. Niemiecki napastnik, który grał w PSG w sezonie 2023/24, wyskoczył zza pleców obrońcy Marquinhosa i z trzech metrów skierował piłkę do siatki bramki Matveia Safonova. Bramkarz paryżan nie zdążył zareagować, a Puskás Aréna eksplodowała radością tysięcy kibiców Arsenalu, którzy wypełnili znaczną część stadionu.

Google AdInline article slot

Havertz po zdobyciu bramki nie świętował – jedynie uniósł ręce w górę i zakrył twarz dłońmi. Był to gest szacunku wobec klubu, który zapłacił za niego 65 milionów euro zaledwie dwa lata wcześniej i dał mu szansę na restart kariery po niejednoznacznym okresie w Chelsea. „Jestem wdzięczny PSG za wszystko, co dla mnie zrobili. Ten klub dał mi pewność siebie, kiedy jej potrzebowałem. Dzisiaj wykonałem swoją pracę, ale świętowanie przeciwko byłej drużynie byłoby niewłaściwe” – powiedział Havertz po meczu.

Gol Havertza stał się najszybszym w finale Ligi Mistrzów od 2019 roku, kiedy w 2. minucie dla Liverpoolu trafił Mohamed Salah. Havertz pobił również osiągnięcie Paolo Maldiniego, który strzelił w 51. sekundzie finału w 2005 roku dla Milanu przeciwko Liverpoolowi (ten mecz znany jest jako „Cud w Stambule”), ale z jednym zastrzeżeniem – Maldini trafił w pierwszej połowie, a Havertz zrobił to w 6. minucie. Niemiec został także trzecim zawodnikiem w historii, który strzelał w finałach Ligi Mistrzów dla dwóch różnych klubów – przed nim dokonali tego Vladimir Jugović (Juventus w 1996 i Real w 1998) oraz Mario Mandžukić (Bayern w 2013 i Juventus w 2017).

Szczegóły i statystyki

Dla Kaia Havertza ten finał był trzecim w karierze po zwycięstwie z Chelsea nad Manchesterem City w 2021 roku i porażce z PSG z Realem w 2024 roku. Ale właśnie ten mecz, pomimo ostatecznej porażki jego drużyny w serii rzutów karnych, stał się dla niego osobistym triumfem.

Google AdInline article slot

Oprócz gola, Havertz spędził na boisku wszystkie 120 minut, wykonując 4 kluczowe podania, 3 udane dryblingi i wygrywając 5 z 7 pojedynków główkowych. Jego aktywność została odnotowana przez systemy statystyczne: 12,7 km przebiegu – najlepszy wynik wśród wszystkich zawodników z pola w meczu. Eksperci Opta ocenili jego Expected Goals (xG) na 0,87 – najlepszy wynik w Arsenalu.

Warto zauważyć, że ten gol był dla Havertza 15. w sezonie we wszystkich rozgrywkach i 6. w Lidze Mistrzów. Niemiec powtórzył swój najlepszy wynik strzelecki w karierze, ustanowiony w sezonie 2024/25, kiedy strzelił 14 goli. Co ciekawe, w regularnym sezonie Premier League Havertz trafił tylko 8 razy, ale w fazie pucharowej Ligi Mistrzów odmienił się: gole w ćwierćfinale przeciwko Bayernowi, w półfinale przeciwko Interowi i teraz w finale.

Havertz został zaledwie 10. niemieckim piłkarzem, który strzelił gola w finale Ligi Mistrzów, dołączając do takich legend jak Karl-Heinz Rummenigge, Lothar Matthäus, Stefan Effenberg, Mario Gómez i inni. Co ciekawe, z tych dziesięciu tylko czterech znalazło się w zwycięskiej drużynie – Havertzowi się to nie udało.

Google AdInline article slot

Po finale Havertz otrzymał nagrodę „Zawodnika meczu” od oficjalnych sponsorów turnieju. Była to jego pierwsza taka nagroda w finałach dużych turniejów. „Kai był dzisiaj wszędzie” – powiedział w wywiadzie dla BT Sport legendarny napastnik Arsenalu Thierry Henry. „Strzelił gola, bronił, był duszą tej drużyny. Szkoda tylko, że jego gol nie przyniósł zwycięstwa. Ale ten facet urodził się do wielkich meczów”.

Kontekst i znaczenie

Historia transferu Havertza do PSG i późniejszego powrotu do Arsenalu zasługuje na osobną powieść. W 2024 roku Niemiec opuścił londyński Arsenal, gdzie spędził trzy sezony po przejściu z Chelsea, i przeniósł się do Paris Saint-Germain za 65 milionów euro. Jego pensja w Paryżu wynosiła 12 milionów euro rocznie – prawie dwa razy więcej niż w Londynie.

Jednak w PSG Havertz nigdy nie stał się swoim. W 34 meczach dla paryżan we wszystkich rozgrywkach strzelił tylko 9 goli i zaliczył 6 asyst. Luis Enrique widział go w roli fałszywej dziewiątki, a czasem nawet na skrzydle, ale Havertz czuł się niekomfortowo. Narzekał na brak zaufania i na to, że często był zmieniany w przerwie nawet po niezłych pierwszych połowach.

Latem 2025 roku Arsenal odkupił Havertza za 50 milionów euro – strata dla PSG wyniosła 15 milionów euro. Mikel Arteta, który zawsze wierzył w Niemca, powiedział wtedy: „Kai to mój żołnierz. Wiem, do czego jest zdolny, i udowodnię to wszystkim”. Havertz wrócił do Londynu i od razu stał się liderem szatni.

Gol w finale przeciwko byłemu klubowi był dla Havertza aktem zawodowej zemsty, ale bez złości. W wywiadzie po meczu powiedział: „Nie chciałem świętować. To byłoby brakiem szacunku. Ale cieszę się, że udało mi się strzelić. Szkoda tylko, że nie wygraliśmy. Mieliśmy szansę, ale piłka nożna to okrutna gra. PSG zasłużyło na to trofeum tak samo jak my”.

Co dalej / Zapowiedź następnego meczu

Dla Arsenalu finał w Budapeszcie był końcem długiej i udanej drogi w europejskich pucharach. Kanonierzy nie przegrali żadnego meczu w fazie pucharowej (trzy zwycięstwa i jeden remis w regulaminowym czasie, ale przegrali w serii rzutów karnych) i ustanowili rekordową dla siebie serię 14 meczów bez porażki w jednej edycji Ligi Mistrzów.

Dla Kaia Havertza sezon się nie skończył. Niemiec został powołany do reprezentacji Niemiec na Ligę Narodów UEFA, której mecze odbędą się w czerwcu i wrześniu 2026 roku. Ponadto latem 2026 roku Havertz wraz z reprezentacją weźmie udział w mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Reprezentacja Niemiec, która w ostatnich latach przechodzi zmianę pokoleń, pokłada duże nadzieje w Havertzu jako jednym z liderów ataku.

Jeśli chodzi o plotki transferowe, po takim finale zainteresowanie Havertzem ze strony topowych klubów może wzrosnąć. Według informacji Sky Sports, Bayern i Real Madryt uważnie śledzą sytuację Niemca, którego kontrakt z Arsenalem obowiązuje do 2028 roku z pensją 13 milionów euro rocznie. Jednak sam Havertz oświadczył, że nie zamierza opuszczać Londynu: „Jestem w domu. Arsenal to moja drużyna. Będziemy walczyć o trofea raz za razem”.

PSG z kolei po zwycięstwie w finale postara się zapomnieć o goryczy straconego gola byłego zawodnika. Już 11 sierpnia paryżanie zmierzą się z Realem Sociedad w meczu o Superpuchar UEFA, w którym Havertz oczywiście już nie zagra. Ale pamięć o jego golu na Puskás Arénie pozostanie w historii na długo – jako symbol tego, że w piłce nożnej nie ma przypadków.

Budapeszteński finał zapadnie również w pamięć ze względu na reakcję kibiców PSG na gola Havertza. Francuscy fani, którzy rok temu wygwizdywali Niemca za nijaką grę, tym razem milczeli. Rozumieli: ten gol to nie zdrada, a po prostu praca.

Historia Kaia Havertza to opowieść o tym, jak piłkarz, który przeżył wzloty i upadki, w najważniejszym momencie swojego życia strzela byłemu klubowi, ale odmawia świętowania, tym samym wznosząc się w oczach kibiców jeszcze wyżej. Przegrany finał nie uczynił go mniej wielkim tego wieczoru.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów