PSG i Bayern zremisowali 1:1 w rewanżowym półfinale, Safonow i Dembele wyprowadzili paryżan do finału
PSG zremisował z Bayernem 1:1 dzięki wczesnemu golowi Ousmane'a Dembele i pewnej grze Matwieja Safonowa, odnosząc zwycięstwo w dwumeczu 6:5. W finale drużyna Luisa Enrique zmierzy się z londyńskim Arsenalem.
Główne wydarzenie
Rewanżowy półfinałowy mecz Ligi Mistrzów UEFA pomiędzy monachijskim Bayernem a Paris Saint-Germain zakończył się bojowym remisem 1:1, a ten wynik wyprowadził paryski klub do finału najbardziej prestiżowego klubowego turnieju Europy drugi rok z rzędu. Spotkanie, które odbyło się 6 maja na wypełnionej po brzegi Allianz Arenie w obecności 75 000 widzów, było lustrzanym odbiciem szalonego pierwszego meczu w Paryżu. O ile tydzień wcześniej drużyny urządziły sobie festiwal bramek z wynikiem 5:4 na korzyść PSG, tym razem widzowie zobaczyli przykład taktycznego wykształcenia i pragmatyzmu.
Losy rywalizacji zostały właściwie przesądzone już w 3. minucie. Chwicza Kwaracchelia, który stał się prawdziwym koszmarem dla obrony monachijczyków, przeprowadził znakomity rajd lewym skrzydłem, łatwo ominął Dayota Upamecano i wykonał idealne podanie w środek pola karnego, gdzie Ousmane Dembele z woleja wbił piłkę pod poprzeczkę bramki Manuela Neuera. Ten szybki gol stał się punktem zwrotnym, zmuszając Bayern do ataku dużymi siłami i odsłaniania tyłów.
Szczegóły i statystyki
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem totalnej presji Bayernu, który oddał dziesięć strzałów na bramkę PSG, jednak na drodze piłki stawał rosyjski bramkarz Matwiej Safonow. W 43. minucie zaprezentował reakcję światowego poziomu, broniąc groźny strzał Jamala Musiali z bliska z linii pola karnego, a w doliczonym czasie poradził sobie z dalekim uderzeniem tego samego Musiali. Nie można nie wspomnieć o Manuelu Neuerze: w 34. minucie legendarny Niemiec dokonał niesamowitej obrony po strzale głową João Nevesa z bliskiej odległości, nie pozwalając PSG podwoić prowadzenia.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Bayern nadal miał inicjatywę, ale zagrożenie pod bramką Safonowa pojawiało się tylko epizodycznie. Z gry wyraźnie wypadł lider ataku Michael Olise, którego solidnie przykryli obrońcy PSG, a główna siła uderzeniowa gospodarzy Harry Kane aż do 94. minuty był praktycznie niewidoczny – przez całą pierwszą połowę miał tylko jedno dotknięcie piłki w polu karnym rywala. Safonow zaś działał ponad wszelkie pochwały: w 69. minucie obronił trudny strzał Luisa Diaza po dośrodkowaniu Alphonso Daviesa.
Rozwiązanie nastąpiło w doliczonym czasie gry. W 94. minucie Davies wykonał dośrodkowanie w pole karne, gdzie Kane wirtuozersko przyjął piłkę i drugim dotknięciem posłał ją pod poprzeczkę, nie pozostawiając Safonowowi szans. Ten gol uczynił Kane'a dopiero drugim zawodnikiem w historii Ligi Mistrzów, który strzelał w sześciu kolejnych meczach fazy pucharowej, po Cristiano Ronaldo. Ale czasu na ratunek dla Bayernu już nie było. Gwizdek sędziego ustalił końcowy wynik 6:5 w dwumeczu na korzyść paryżan.
Statystyczne podsumowania wymownie pokazują kontrast obu meczów. Według danych Opta Analyst, w pierwszym meczu padło dziewięć goli z 22 strzałów, podczas gdy rewanż pomieścił tylko dwa gole z 33 prób. PSG pokazał, że drużyna Luisa Enrique potrafi nie tylko atakować, ale i pragmatycznie się bronić, gdy wymaga tego wynik.
Kontekst i znaczenie
Ten półfinał miał ogromny podtekst dla obu drużyn. Bayern podchodził do meczu w statusie najskuteczniejszej drużyny sezonu, która przedterminowo wygrała Bundesligę z nowym rekordem strzelonych bramek. Jednak psychiczny spadek – porażka w Paryżu i następujący remis z Hoffenheim 3:3 – okazał się symptomatyczny. Drużyna Vincenta Kompaniego nie zdołała przezwyciężyć kryzysu w najmniej odpowiednim momencie.
Dla PSG ten sukces stał się kolejnym potwierdzeniem słuszności obranego przez kierownictwo kierunku. Paryżanie nie tylko drugi raz z rzędu awansowali do finału, ale także stali się pierwszym francuskim klubem, który dotarł do decydującego meczu Ligi Mistrzów trzykrotnie w historii. Symboliczne, że stało się to właśnie na Allianz Arenie – tam, gdzie rok wcześniej drużyna zdobyła swój historyczny pierwszy trofeum.
Szczególnej uwagi zasługuje Chwicza Kwaracchelia, którego asysta przy golu Dembele była jego siódmym kolejnym udziałem w bramkach w meczach fazy pucharowej obecnej edycji – czegoś takiego w historii Ligi Mistrzów nie dokonał nikt wcześniej. Jeśli chodzi o PSG ogólnie, to 44 gole drużyny w obecnej edycji to drugi wynik w historii turnieju po rekordzie Barcelony z sezonu 1999/00.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Finał Ligi Mistrzów UEFA sezonu 2025/26 odbędzie się 30 maja 2026 roku w Budapeszcie na stadionie Puskás Aréna. Pojemność areny wynosi 67 000 widzów, a gwizdek startowy zabrzmi o 17:00 czasu brytyjskiego. Ta decyzja UEFA o wcześniejszym rozpoczęciu finału została podjęta w celu poprawy wrażeń kibiców na całym świecie.
Rywalem PSG będzie londyński Arsenal, dla którego ten finał będzie pierwszym od 20 lat. Kanonierzy pod wodzą Mikela Artety przeszli madryckie Atlético z ogólnym wynikiem 2:1, a decydującego gola w rewanżu na Emirates strzelił Bukayo Saka. Tym samym w Budapeszcie spotkają się aktualny posiadacz trofeum PSG i ambitny Arsenal, który dopiero zaczyna pisać nowy rozdział swojej europejskiej historii. Dla PSG ten mecz będzie szansą na obronę tytułu, a dla Arsenalu – szansą na ponowne uniesienie nad głową Pucharu Mistrzów, którego klub nigdy w swojej historii nie widział.
— Editorial Team