Euroliga: Monaco i Olympiakos zagrają o bilet do Final Four
5 maja odbędzie się trzeci mecz ćwierćfinałowej serii Euroligi pomiędzy Monaco a Olympiakosem. Grecki gigant spróbuje odwrócić losy rywalizacji na wyjeździe.
Monaco – Olympiakos: Na krawędzi przepaści, czyli jak grecki gigant zamierza zamknąć serię w księstwie
Najważniejsze: co trzeba wiedzieć
Wieczorem 5 maja w hali „Gaston Médecin” odbędzie się trzeci mecz ćwierćfinałowej serii Euroligi pomiędzy Monaco a Olympiakosem. Grecki klub podchodzi do tego spotkania z komfortowym prowadzeniem 2-0 w serii do trzech zwycięstw i jest o krok od piątego z rzędu Final Four. Dla Monako ten mecz to ostatnia linia obrony: porażka zakończy ich sezon, zwycięstwo da szansę na ratunek.
Spotkanie rozpocznie się o 20:45 czasu moskiewskiego. W Rosji transmisję na żywo przeprowadzi kino internetowe Okko.
Szczegóły i fakty
Kontekst turniejowy przed trzecim meczem praktycznie nie pozostawia miejsca na manewr. Olympiakos metodycznie rozłożył rywala w dwóch domowych spotkaniach, przy czym drugi mecz w Pireusie zakończył się pogromem 94:64. Po końcowej syrenie drugiego meczu główny trener Greków Jorgos Barcokas oświadczył, że jego drużyna udaje się do Monako z jedynym celem – zakończyć serię i przygotowywać się do głównego wydarzenia sezonu, które w tym roku odbędzie się w Atenach.
Sytuacja kadrowa stała się kluczowym czynnikiem tej rywalizacji. Monaco poniosło ogromne straty: najlepszy obrońca ligi Alpha Diallo (średnio 11.9 punktu i 4.4 zbiórki), silny skrzydłowy Nikola Mirotić i środkowy Daniel Theis – wszyscy trzej nie wyjdą na parkiet. Diallo, uznany za najlepszego obrońcę turnieju, wypadł na kilka tygodni, Theis doznał kontuzji palca w drugim meczu w Grecji, a Mirotić kontynuuje rehabilitację.
Olympiakos również ma straty: Tyson Ward pozostał w Atenach, aby kontynuować zabiegi rehabilitacyjne – sztab szkoleniowy zdecydował się nie ryzykować zdrowia zawodnika, biorąc pod uwagę komfortowy wynik w serii. Pod znakiem zapytania stoi występ Monte Morrisa.
Analiza / Taktyka / Czego się spodziewać
Analiza pierwszych dwóch meczów ujawnia całkowitą przewagę pirejczyków w kluczowych elementach. Grecki klub dominuje w strefie trzech sekund, realizując 61% rzutów za dwa punkty w pierwszym meczu. Dla porównania: Monaco oddało jedynie 14.3% rzutów za trzy punkty (4 na 28), co pozwoliło obronie Olympiakosu zacieśnić szyki w „pomalowanym” i odciąć dopływ powietrza liderowi Monako, Mike'owi Jamesowi.
Aleksandyr Wezenkow, dwukrotny MVP sezonu zasadniczego Euroligi, rozgrywa fenomenalną serię. W pierwszym meczu zdobył 20 punktów, w drugim – 21, zostając najskuteczniejszym zawodnikiem obu spotkań. Siła Olympiakosu nie polega jednak na jednym supergwiazdorze, ale na głębi i zmienności: w pierwszym meczu aż pięciu koszykarzy zdobyło ponad 10 punktów, co uczyniło obronę Monako bezradną wobec szerokiego frontu ataków.
Głównym problemem taktycznym Monako jest załamanie obrony obwodowej. Drużyna nie radzi sobie z pick-and-rollami rywala i ciągle traci asekurację przy przesunięciach. Barcokas zbudował atak w oparciu o współpracę Wezenkowa i środkowego Milutinova: podczas gdy obrona przełącza się na bułgarskiego skrzydłowego, serbski środkowy pozostaje sam pod koszem, gdzie jest niezwykle skuteczny.
Barcokas przed wylotem do Francji ostrzegł drużynę: „Głównym zagrożeniem jest nadmierna pewność siebie. Straty Diallo i Theisa odbierają Monako część twardości, ale ich snajperzy mogą odpalić w każdej chwili. Nie możemy stracić koncentracji, zwłaszcza biorąc pod uwagę niskie sklepienie hali w Monako, do którego zawodnicy Euroligi nie są przyzwyczajeni”.
Eksperci zauważają, że aby uratować serię, Monaco musi rozwiązać równanie z trzema niewiadomymi: unormować procent rzutów za trzy punkty przynajmniej do 30%, znaleźć w składzie kogoś zdolnego zneutralizować Wezenkowa w zbiórkach i obronie oraz jakościowo „odciążyć” Mike'a Jamesa, który samotnie musi kreować atak przeciwko głębokiej obronie.
Kursy bukmacherskie odzwierciedlają niejednoznaczność sytuacji: domowe zwycięstwo Monaco wyceniane jest na około 1.85, zwycięstwo Olympiakosu – na około 2.00. Granica totalna ustalona jest na poziomie 186.5 punktu.
Kluczowe momenty
- Forma Wezenkowa kontra kontuzjowana obrona Monako: najlepszy zawodnik Euroligi jest w szczytowej formie i gotowy do zdobywania punktów z każdej pozycji.
- Katastrofa kadrowa gospodarzy: brak najlepszego obrońcy ligi Diallo i środkowego Theisa czyni linię przednią podatną na kombinacje z wysokim.
- Czynnik domowej hali Monako: hala z niskim sklepieniem – specyficzne środowisko dla większości drużyn Euroligi, mogące zniwelować różnicę klas.
- Taktyczna elastyczność Barcokasa kontra ofensywna improwizacja Monako: struktura spotyka się z indywidualnymi umiejętnościami.
- Różnica motywacyjna: Olympiakos pragnie zamknąć serię i przygotować się do domowego Final Four; Monaco walczy o przetrwanie.
Podsumowanie
Monaco podeszło do trzeciego meczu w pozycji osaczonego zwierzęcia – bez prawa do błędu i z trzema kluczowymi zawodnikami w lazarecie. Historia ćwierćfinałów Euroligi nie zna przypadków, aby ósma rozstawiona drużyna odrobiła straty z 0-2 w serii.
Nie można jednak skreślać Mike'a Jamesa – jednego z najlepszych snajperów w historii turnieju, zdolnego samodzielnie odwrócić losy meczu, jeśli złapie rytm. Domowy parkiet i niestandardowa geometria hali mogą być czynnikiem, który zbije celownik snajperom Olympiakosu.
Niemniej jednak analiza dwóch meczów wskazuje na strukturalną przewagę pirejczyków: bronią lepiej, atakują mądrzej i mają głębszą rotację. Jeśli Wezenkow i spółka ponownie narzucą rywalowi swoje tempo i zmuszą go do błędów w obronie pozycyjnej, seria zakończy się w trzech meczach. Olympiakos wygląda na wyraźnego faworyta i ma wszelkie szanse, aby sfinalizować bilet do Aten właśnie 5 maja.
— Editorial Team