«Karolina» w mniejszości przed trzecim meczem serii NHL przeciwko «Filadelfii»
Po drugim meczu półfinału Konferencji Wschodniej, w którym «Filadelfia» zwyciężyła na wyjeździe (2:0 w serii), przed «Karoliną» stoi niezwykle trudne zadanie. Trzeci mecz serii do czterech zwycięstw odbędzie się w Filadelfii, a «Hurricanes» muszą pilnie odwrócić losy rywalizacji.
Główne wydarzenie
Seria drugiej rundy play-off Konferencji Wschodniej NHL przenosi się do Filadelfii, gdzie miejscowi «Flyers» znaleźli się w krytycznej sytuacji. Po dwóch pierwszych meczach w Raleigh wynik rywalizacji z «Carolina Hurricanes» to 2-0 na korzyść „huraganów”, a teraz „lotnicy” staną przed niemal niemożliwym zadaniem – pokonaniem drużyny, która w tych play-offach jeszcze ani razu nie przegrała. Trzeci mecz serii do czterech zwycięstw odbędzie się w czwartek, 7 maja, na arenie Xfinity Mobile Arena i dla «Filadelfii» będzie to moment prawdy.
Szczegóły i statystyki
Drugi mecz serii, który odbył się w poniedziałek na lodzie Lenovo Center, był prawdziwym dramatem, rozciągającym się na ponad trzy tercje. «Filadelfia» rozpoczęła spotkanie tak, jak mogła tylko marzyć: już do piątej minuty pierwszej tercji Jamie Drysdale i Sean Couturier w odstępie 39 sekund posłali dwa krążki do bramki Frederika Andersena. Były to pierwsze gole „lotników” w pierwszej tercji w całych play-offach po siedmiu bezbramkowych początkowych fragmentach z rzędu.
Nie udało się jednak utrzymać przewagi. Nikolaj Ehlers na wykorzystanym przewadze odrobił jednego gola jeszcze w pierwszej tercji, a w 11:21 trzeciej odsłony Seth Jarvis wyrównał na 2:2. Czas podstawowy zakończył się remisem, przy czym pod względem strzałów przewaga «Karoliny» była wyraźna: 35 do 21 w światło bramki przez 60 minut. W dogrywce «Filadelfia» ożyła i przewyższyła gospodarzy w strzałach 15:8, ale znakomita gra Andersena (36 obron w meczu) utrzymywała „huragany” na powierzchni. Tragiczne dla gości rozstrzygnięcie nastąpiło na 66 sekund przed końcem dogrywki: Taylor Hall podniósł krążek po strzale Seana Walkera, upadł na kolano, ale zdołał wstać i przepchnąć go obok Dana Vladara – 3:2.
Rosyjscy legioniści «Karoliny» rozegrali ten mecz różnie. Andriej Swiecznikow zapamiętany został nie tyle z działań kreatywnych (1 strzał w światło bramki), co z sześciu minut kar, w tym dwóch uderzeń wysoko podniesionym kijem. Aleksandr Nikiszyn drugi mecz z rzędu opuścił, dochodząc do siebie po wstrząśnieniu mózgu. U «Filadelfii» Matwiej Minczkow rozegrał 15 minut, oddał 4 strzały i przeprowadził 2 uderzenia ciałem, ale nie zdobył punktów.
Kontekst i znaczenie
«Karolina» w obecnych play-offach to bezlitosny walec: drużyna Roda Brind’Amoura wygrała sześć meczów z rzędu i ma łączną różnicę bramek 22:9. W pierwszej rundzie „huragany” rozprawiły się sucho z «Ottawą» (4-0) i teraz metodycznie zmierzają do finału konferencji. Dla «Filadelfii» statystyki wyglądają przygnębiająco: w całej historii klubu tylko raz udało się odrobić straty z 0:2 w serii do czterech zwycięstw, a miało to miejsce w odległym 2010 roku.
Główny trener „lotników” Rick Tocchet po porażce wypowiedział zdanie, które najlepiej oddaje nastrój drużyny: „Już umieraliśmy i wychodziliśmy z grobu”. Podstawy do ostrożnego optymizmu są: «Filadelfia» była 66 sekund od zwycięstwa w dogrywce, gdy Travis Konecny nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Kluczowym problemem pozostaje brak dyscypliny – dziesięć wykluczeń w meczu i zero goli w siedmiu próbach wykorzystania przewagi.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Trzeci mecz serii odbędzie się w czwartek, 7 maja, o godzinie 20:00 czasu wschodniego na Xfinity Mobile Arena w Filadelfii. Tocchet już potwierdził, że nie planuje zmian w składzie, w tym młodzieżowej linii Barkey-Bump-Martone, na którą przypadły dwa decydujące gole «Karoliny» w drugim meczu. „Wyobraźcie sobie, gdybyśmy nie dostali się do play-offów i ci chłopcy nigdy nie zdobyliby takiego doświadczenia. To bezcenne” – wyjaśnił trener swoją decyzję.
Jeśli «Filadelfia» chce pozostać w serii, musi poprawić grę na wznowieniach (żałosne 48% w drugim meczu) i wreszcie wykorzystać przewagę, która w tych play-offach działa ze skutecznością 7,4%. Historia Vancouver zna wiele powrotów z 0:2, ale biorąc pod uwagę, że «Karolina» wciąż nie przegrała w tych rozgrywkach Pucharu Stanleya, zadanie przed „lotnikami” jest arcytrudne. Jedna porażka – i sezon dla drużyny Tocceta praktycznie się zakończy.
— Editorial Team