Powrót do strony głównej

Daniel Ricciardo zakończył karierę w Formule 1: najnowsze wiadomości

Daniel Ricciardo, ośmiokrotny zwycięzca Grand Prix, oficjalnie ogłosił zakończenie kariery w Formule 1 po finałowym etapie sezonu 2026 w Abu Zabi. Australijczyk, znany ze swojej charyzmy i późnych hamowań, opuszcza mistrzostwa w wieku 37 lat, aby skupić się na wyścigach długodystansowych i roli globalnego ambasadora Ford Racing.

Daniel Ricciardo odchodzi z Formuły 1: kariera, statystyki i plany
Advertisement 728x90

Daniel Ricciardo oficjalnie ogłosił zakończenie kariery w Formule 1

Australijczyk, który odniósł 8 zwycięstw w Grand Prix, opuści mistrzostwa po Grand Prix Abu Zabi. Ricciardo oświadczył, że chce spróbować swoich sił w wyścigach długodystansowych.


Główne wydarzenie

5 czerwca 2026 roku świat Formuły 1 wstrząsnęła wiadomość: jeden z najbardziej charyzmatycznych i uśmiechniętych kierowców współczesności, Daniel Ricciardo, oficjalnie ogłosił zakończenie swojej kariery w "królewskich wyścigach". Australijczyk, którego kariera obejmuje 14 sezonów, 8 zwycięstw i 32 podium, opuści mistrzostwa po finałowym Grand Prix Abu Zabi w grudniu 2026 roku. To oświadczenie położyło kres wielomiesięcznym plotkom o możliwym powrocie 37-letniego kierowcy.

Ricciardo, którego kibice pieszczotliwie nazywają "Honey Badger" (Miodożer) za jego nieustraszoność i zaciętość na torze, złożył to oświadczenie podczas ekskluzywnego wywiadu z okazji rozpoczęcia europejskiej części sezonu 2026. "To była niesamowita podróż" – cytują Ricciardo źródła. "Przejechałem 257 Grand Prix, walczyłem z najlepszymi z najlepszych, ale nadszedł czas, by pożegnać ten etap mojego życia. Chcę odejść z klasą, na własnych warunkach, a nie czekać, aż zostanę wypchnięty".

Google AdInline article slot

Sam Ricciardo od dawna nie był w centrum walki o mistrzostwo. Po odejściu z McLarena i powrocie do rodziny Red Bulla (do AlphaTauri/RB) nie udało mu się odzyskać miejsca w głównym zespole Red Bulla, które mocno zajęli Sergio Pérez, a następnie Liam Lawson. Jego ostatni pełny sezon (2024) był nieudany, a po Grand Prix Singapuru 2024 musiał ustąpić miejsca Lawsonowi, obserwując wyścigi z boku.

Jednak w przeciwieństwie do wielu innych kierowców, którzy odeszli w cień, Ricciardo nie ukrywał się. Przez cały 2025 rok regenerował się psychicznie, zajmował się biznesem i cieszył się życiem bez ciągłych podróży i presji 24/7. "Potrzebowałem czasu, by się dostosować" – przyznał wcześniej w wywiadzie. "Życie bardzo się zmieniło, ale to na lepsze. W końcu zapuściłem brodę i robię to, co chcę".

Głównym powodem powrotu do świata mediów było jego mianowanie na globalnego ambasadora Ford Racing. W tej roli Ricciardo aktywnie uczestniczy w działaniach promocyjnych amerykańskiego giganta, który w 2026 roku został technicznym partnerem Red Bull Powertrains. Ta współpraca pozwoliła Danielowi pozostać w świecie motorsportu, ale bez zabójczego grafiku kierowcy. Jednak status ambasadora wciąż pozostawiał fanom nadzieję na comeback.

Google AdInline article slot

Plotki o możliwym powrocie nasiliły się szczególnie na początku 2026 roku, gdy do Formuły 1 oficjalnie dołączył nowy zespół – Cadillac (General Motors). Media wróżyły Ricciardo miejsce doświadczonego mentora w amerykańskim projekcie, który debiutuje właśnie w sezonie 2026. Podobno Australijczyk mógł być idealnym kandydatem do promocji nowej marki w USA, biorąc pod uwagę jego ogromną popularność za oceanem. Jednak, jak się dziś okazało, negocjacje te nie przeszły w konkretną fazę.

"Widziałem te nagłówki o Cadillacu" – zaśmiał się Ricciardo. "Tak, to miłe, że się o mnie mówi. Ale nie byłem zainteresowany ponownym nurkowaniem w ten wir. Aby wrócić, trzeba tym żyć, oddychać. A ja chcę oddychać innym powietrzem". W ten sposób ostatecznie rozwiał mity o swoim powrocie, potwierdzając, że jego ostatnie Grand Prix jako czynnego kierowcy już za nim (Singapur 2024), a teraz oficjalnie kończy karierę, kończąc sezon 2026 w roli ambasadora, a nie kierowcy.

Szczegóły i statystyki

Daniel Ricciardo pozostawia po sobie bogate dziedzictwo statystyczne. Przez 14 sezonów w Formule 1 (2011–2024) wziął udział w 258 Grand Prix (257 startów). Jego dorobek obejmuje 8 wspaniałych zwycięstw, 3 pole position i 17 najszybszych okrążeń. Co ciekawe, swoje pierwsze Grand Prix wygrał w Kanadzie w 2014 roku, a ostatnie (i chyba najbardziej emocjonalne) zwycięstwo odniósł w historycznym Grand Prix Włoch na Monzy w 2021 roku, prowadząc bolid McLarena.

Google AdInline article slot

Szczyt kariery Ricciardo przypadł na jego czas w Red Bull Racing w latach 2014–2018. To właśnie tam siał postrach wśród rywali swoimi fenomenalnymi późnymi hamowaniami, szczególnie w szykanie w Monako czy na pierwszym zakręcie w Szanghaju. W 2014 roku, w swoim pierwszym sezonie w topowym zespole, zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej, zdobywając 238 punktów i trzykrotnie wygrywając (Kanada, Węgry, Belgia).

Stał się jedynym kierowcą w erze hybrydowej (2014–2024), który regularnie zagrażał dominacji Mercedesa w ich szczytowym okresie, wygrywając wyścigi czystą szybkością, gdy samochód Red Bulla często ustępował niemieckim jednostkom napędowym Renault. Oprócz Red Bulla, Ricciardo reprezentował barwy HRT, Toro Rosso, Renault, McLarena i RB.

W trakcie swojej kariery Daniel zdobył 1329 punktów w mistrzostwach świata. Mimo braku tytułu (najlepszy wynik – 3. miejsce w 2014 i 2016 roku), jest jednym z najbardziej utytułowanych australijskich kierowców w historii Formuły 1, ustępując jedynie sir Jackowi Brabhamowi i Alanowi Jonesowi (mistrzowie świata). Łączna pula nagród i kontraktów zarobionych przez niego w karierze (zwłaszcza megakontrakt z Renault w 2019 roku, wyceniany na 25 mln USD rocznie) oraz obecny majątek szacowane są przez ekspertów na ponad 50 mln USD.

Kontekst i znaczenie

Decyzja Ricciardo o odejściu właśnie teraz jest odzwierciedleniem współczesnej brutalnej rzeczywistości Formuły 1. W 2026 roku mistrzostwa wkraczają w nową erę przepisów technicznych (nacisk na aktywną aerodynamikę i wzmocnienie komponentu elektrycznego), a o miejsca na starcie ubiegają się młodzi, głodni sukcesu kierowcy. W takich zespołach jak McLaren już błyszczą Oscar Piastri i Lando Norris, w Mercedesie – George Russell i Kimi Antonelli, a za kierownicą Cadillaca zasiądą najprawdopodobniej kierowcy z IndyCar lub młode talenty.

Dla 37-letniego Ricciardo walka o miejsce w środku stawki, gdzie trzeba wyciskać 110% z bolidu, który nie jest w stanie walczyć o podium, przestała być interesująca. Po odejściu z McLarena po nieudanym sezonie 2022 (gdzie został pokonany przez kolegę z zespołu Lando Norrisa) już doświadczył tego uczucia rozczarowania. Powrót do RB w latach 2023–2024 był próbą odzyskania dawnej magii, ale cud się nie wydarzył – samochód był niestabilny, a presja psychiczna związana ze świadomością, że nie jest się już topowym kierowcą, okazała się zbyt ciężka.

Ostatnie dwa lata Ricciardo poświęcił na reset. Został globalnym ambasadorem Forda. Ta rola idealnie pasowała do jego charyzmy: jeździ pick-upem Ford Raptor, uczestniczy w rajdach terenowych i testach Forda Mustanga, nie myśląc o sekundach i ustawieniach tylnego skrzydła. "Dla mnie teraz ważna jest przyjemność" – oświadczył. "Jeśli kiedykolwiek wrócę do ścigania (a nie wykluczam tego w 100%), to będą to albo wyścigi długodystansowe, albo coś zabawnego, gdzie nie trzeba gonić za tytułem mistrzowskim".

Co dalej / Zapowiedź kolejnego wydarzenia

Choć kariera w Formule 1 dobiega końca, Daniel Ricciardo nie zamierza znikać ze świata motorsportu. W swoim oświadczeniu jasno określił kierunek: wyścigi długodystansowe (WEC – World Endurance Championship) i ewentualnie udział w legendarnym "24h Le Mans". Ford, którego jest ambasadorem, ma ogromną historię w Le Mans (słynne zwycięstwo Forda GT40 nad Ferrari w latach 60.), a w 2027 roku amerykański koncern planuje wzmocnić swój program poprzez pozyskanie gwiazdorskich kierowców.

Sam Ricciardo wielokrotnie sugerował, że pociąga go romantyzm wyścigów maratońskich. "To, co robią chłopaki w IndyCar na owalach, przeraża mnie, szczerze mówiąc. Ale Le Mans... To dziedzictwo. To test techniki i ludzkiego ducha przez 24 godziny. Chciałbym spróbować swoich sił w hypercarach. Tam jest inne tempo, inna taktyka. To brzmi interesująco".

Kolejnym dużym wydarzeniem w kalendarzu wyścigów długodystansowych są "24h Le Mans" w czerwcu 2026 roku, ale w tym roku Ricciardo najprawdopodobniej będzie tylko gościem lub specjalnym korespondentem. Jego pełny debiut w WEC spodziewany jest nie wcześniej niż w sezonie 2027, gdzie może dołączyć do fabrycznego zespołu Forda lub innego producenta korzystającego z silników Forda (np. nowego projektu z Red Bull Powertrains w prototypach).

Ponadto Ricciardo nie wyklucza możliwości udziału w pokazowych przejazdach i historycznych Grand Prix. Pozostaje twarzą wielu marek, a jego urok będzie poszukiwany w mediach i show-biznesie.

Prognoza redakcji

Nasza redakcja uważa decyzję Ricciardo za absolutnie trafną i słuszną. W ciągu ostatnich dwóch lat stało się oczywiste, że osiągnął swój "pułap" w Formule 1. Nadal jest szybki, ale już nie na tyle, by walczyć z topowymi kierowcami na równych zasadach, a rola "mentora" dla młodych czy "łatania dziur" w stajniach takich jak Haas czy Williams jest dla niego poniżająca. Przejście do wyścigów długodystansowych otwiera przed Ricciardo drugi oddech.

Biorąc pod uwagę jego kondycję fizyczną (wciąż doskonałą) i naturalną szybkość, w WEC może osiągnąć wielkie sukcesy. W Formule 1 zabrakło mu jednej dziesiątej, by zostać mistrzem, w wyścigach długodystansowych nacisk kładzie się na stabilność i mądrość taktyczną – cechy, których "Miodożer" ma pod dostatkiem. Prognozujemy, że już w 2027 roku zobaczymy Ricciardo za kierownicą Forda Mustanga lub innego samochodu klasy Hypercar na starcie "24h Le Mans". Jeśli wygra Le Mans, będzie to godne zwieńczenie kariery jednego z najjaśniejszych kierowców swojego pokolenia, który nie został mistrzem świata, ale na zawsze pozostał w sercach milionów fanów.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów