Decydujący mecz w NHL: Buffalo i Montreal zagrają w siódmym meczu
W poniedziałek 18 maja odbędzie się siódmy mecz serii play-off NHL pomiędzy Buffalo Sabres a Montreal Canadiens. Wcześniej Sabres odrobili straty w serii dzięki miażdżącemu zwycięstwu 8:3 w szóstym meczu, gdzie Rasmus Dahlin zdobył 5 punktów.
Główne wydarzenie
W poniedziałek, 18 maja 2026 roku, na lodzie KeyBank Center w Buffalo odbędzie się siódmy, decydujący mecz serii drugiej rundy play-off Konferencji Wschodniej NHL pomiędzy Buffalo Sabres a Montreal Canadiens. To starcie, które już okrzyknięto jednym z najbardziej nieprzewidywalnych i ekscytujących we współczesnej historii Pucharu Stanleya, zakończy się grą, w której stawką jest awans do finału konferencji przeciwko Carolina Hurricanes. Zespoły podchodzą do decydującej bitwy po dramatycznym szóstym meczu w Montrealu, który Sabres wygrali miażdżącym wynikiem 8:3, odrabiając straty po szokującym początku, gdy stracili trzy gole bez odpowiedzi.
Szczegóły i statystyki
Szósty mecz serii, rozegrany 16 maja na arenie Bell Centre w obecności prawie 21 tysięcy widzów, stał się kwintesencją tego całego szalonego starcia. Montreal rozpoczął spotkanie z fenomenalną skutecznością: napastnicy Arber Xhekaj, rosyjski skrzydłowy Iwan Demidow i Jake Evans wykorzystali trzy pierwsze strzały w światło bramki Alexa Lyona, zmuszając sztab szkoleniowy Buffalo do awaryjnej zmiany bramkarza już w 11. minucie. Przy wyniku 3:1 dla gospodarzy i szalonej atmosferze na trybunach wydawało się, że Canadiens pewnie zamykają serię i szykują się do finału konferencji.
Jednak wejście na lód Ukko-Pekki Luukkonena całkowicie odwróciło losy meczu. Sabres nie tylko wyrównali sytuację – zaczęli metodycznie niszczyć obronę rywala, zdobywając siedem goli bez odpowiedzi. Głównym bohaterem spotkania został kapitan Buffalo Rasmus Dahlin, który zapisał na swoje konto pięć punktów (1 gol + 4 asysty), powtarzając klubowy rekord play-off. Szwedzki obrońca otworzył wynik już w 31. sekundzie meczu, efektownie ogrywając Juraja Slafkovskiego, a następnie asystował partnerom przez całą grę.
Statystyki szóstego meczu wymownie świadczą o przewadze Buffalo po początkowym niepowodzeniu: końcowy stosunek strzałów – 36:22 na korzyść gości, zablokowanych strzałów – 18:9, wygranych wznowień – 34:22. Jack Quinn zdobył dublet w bramce Jakuba Dobeša, a Jason Zucker, Zack Benson, Konsta Helenius, Tage Thompson i Zach Metsa dodali po krążku.
Kapitan Montrealu Nick Suzuki po meczu nie krył rozczarowania: „Byłem zszokowany. Prowadziliśmy 3:1 w pierwszej tercji, a skończyliśmy 3:8. To rozczarowujące. To był prawdopodobnie nasz najgorszy mecz”. Warto zauważyć, że dla Canadiens to już drugi z rzędu siódmy mecz: w pierwszej rundzie również nie zdołali zamknąć serii w szóstym domowym meczu przeciwko Tampa Bay Lightning, ale potem wygrali decydujące spotkanie na wyjeździe 2:1.
Szczególnej uwagi zasługuje rosyjski napastnik Montrealu Iwan Demidow, który zdobył gola w drugim meczu play-off z rzędu. Ma na koncie 7 punktów (2 gole + 5 asyst) w obecnej edycji Pucharu Stanleya.
Kontekst i znaczenie
Starcie Buffalo i Montrealu wykroczyło daleko poza ramy zwykłej serii play-off. Obie drużyny wykazują paradoksalne statystyki: własny lód w tym starciu okazał się raczej przekleństwem niż atutem. Montreal w obecnych play-offach odniósł pięć zwycięstw na wyjeździe przy zaledwie dwóch domowych, Buffalo notuje podobne liczby – pięć wyjazdowych zwycięstw przy jednym domowym. Przez sześć meczów zespoły wymieniały się zarówno miażdżącymi zwycięstwami, jak i niespodziewanymi porażkami, zmuszając ekspertów i kibiców do zgadywania wyniku każdego konkretnego spotkania.
Eksperci TSN zauważają ciekawą prawidłowość: w pięciu z sześciu meczów serii drużyna, która zablokowała więcej strzałów, odnosiła zwycięstwo. Ten wskaźnik stał się swoistym wyznacznikiem nastawienia i gotowości do poświęceń dla wyniku. W szóstym meczu obrońcy Buffalo przyjęli na siebie 18 strzałów wobec dziewięciu u Montrealu, co w pełni odpowiadało końcowemu wynikowi.
Dla Buffalo ta seria ma szczególne znaczenie. Klub, który długo pozostawał poza elitą NHL, w sezonie 2025/26 dokonał potężnego skoku, przegrywając w pierwszej rundzie z Bostonem zaledwie dwa mecze z sześciu. Gwiazdy drużyny – Tage Thompson i Rasmus Dahlin – są w znakomitej formie, co potwierdza ich łączna statystyka w szóstym meczu: dwa gole i dziewięć punktów na dwóch.
Montreal z kolei stawia na młodych liderów – Nicka Suzukiego, Cole'a Caufielda i Juraja Slafkovskiego. Jednak to właśnie Slafkovski, zdaniem analityków, rozegrał najgorszy mecz w play-offach, popełniając kosztowny błąd już w pierwszych sekundach i nie mogąc wejść w grę. Wskaźnik plus/minus pierwszej formacji Canadiens w play-offach budzi niepokój: Slafkovski (-8), Caufield (-7) i Suzuki (-5).
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Decydujący siódmy mecz rozpocznie się o 19:30 czasu wschodniego (02:30 we wtorek czasu środkowoeuropejskiego) na arenie KeyBank Center w Buffalo. Transmisję na żywo zapewnią stacje ESPN, Sportsnet, TVA Sports i CBC. Zwycięzca zmierzy się z Carolina Hurricanes w finale Konferencji Wschodniej.
Prognozy ekspertów NHL.com podzieliły się prawie po równo, co tylko podkreśla nieprzewidywalność starcia. Część analityków skłania się ku Montrealowi ze względu na statystyki drużyny po porażkach: w obecnych play-offach Canadiens wygrali wszystkie pięć meczów następujących po niepowodzeniach. Ponadto zespół Martina St. Louisa już udowodnił, że potrafi wygrywać siódme mecze na wyjeździe, pokonując Tampę w pierwszej rundzie.
Z drugiej strony, impet wyraźnie jest po stronie Buffalo. Zespół Lindy'ego Ruffa nie tylko przetrwał w szóstym meczu – zniszczył rywala w czterech ostatnich tercjach przy łącznym stosunku strzałów 56:25. Główny trener Sabres z ironią skomentował czynnik własnego lodu: „Sprawdzamy teraz, czy w ogóle możemy tu grać w poniedziałek”.
Rozrzut prognoz jest imponujący: od ostrożnych 2:1 na korzyść Buffalo po 6:5 w dogrywce, co byłoby godnym zakończeniem serii, w której było już wszystko – pogromy, powroty, sensacje i heroiczne indywidualne występy. Jak podsumował jeden z komentatorów NHL.com, „w tej serii od samego początku nie było absolutnie nic logicznego”.
— Editorial Team