Zapowiedź: Decydujące mecze w play-off NHL trwają
Tej nocy odbędą się kolejne mecze play-off Pucharu Stanleya. Drużyny kontynuują walkę o awans do następnej rundy, a napięcie w każdej serii sięga zenitu.
Play-off NHL: „Montreal” zszokował „Carolinę” w pierwszym meczu finału Wschodu
Główne wydarzenie
W nocy z 21 na 22 maja 2026 roku rozpoczęły się finałowe serie Pucharu Stanleya. W pierwszym meczu finału Konferencji Wschodniej „Montreal Canadiens” na wyjeździe rozgromił „Carolinę Hurricanes” wynikiem 6:2. Spotkanie odbyło się na arenie „Lenovo Center” w Raleigh (Karolina Północna, USA) i było pierwszą stratą punktów dla „Caroliny” w obecnych play-offach.
Jeszcze większa sensacja wydarzyła się dzień wcześniej: w finale Konferencji Zachodniej „Vegas Golden Knights” pokonał na wyjeździe „Colorado Avalanche” wynikiem 4:2. Tym samym obaj faworyci sezonu – „Colorado” (zdobywca Presidents’ Trophy 2026) i „Carolina” (najlepsza drużyna Wschodu) – przegrali pierwsze mecze finałów u siebie.
Szczegóły i statystyki
„Carolina” – „Montreal” 2:6 (stan serii 0-1)
Główną niespodzianką była pierwsza tercja: „Montreal” zdobył cztery gole w mniej niż 12 minut gry. Gospodarze otworzyli wynik już w 33. sekundzie – trafił Seth Jarvis, ale potem rozpoczął się popis gości:
- 3:41 – Cole Caufield wyrównał;
- 4:02 – Phillip Danault wyprowadził „Montreal” na prowadzenie;
- 7:56 – Alexandre Texier zdobył trzeciego gola;
- 11:32 – Iwan Demidow strzelił czwartego gola dla „Canadiens”, wykorzystując sam na sam.
W trzeciej tercji Juraj Slafkovský skompletował dublet (w 43. i 59. minucie, ostatni do pustej bramki). U gospodarzy drugiego gola zdobył Eric Robinson.
Statystyczna dominacja gości była przytłaczająca: bramkarz „Caroliny” Frederik Andersen, który przed tym meczem tracił średnio 1,12 gola na mecz (najlepszy wynik w play-off), obronił tylko 16 strzałów z 21. Jego odpowiednik Jakub Dobeš (25 obron) działał pewniej.
Dla „Caroliny” ta porażka była pierwszą w 9 meczach obecnej edycji Pucharu Stanleya – wcześniej „Hurricanes” wygrali obie serie (z „Ottawą” i „Filadelfią”) wynikiem 4:0. Co więcej, „Carolina” przegrała 13. mecz z 14 w finałach konferencji w ostatnich latach.
„Colorado” – „Vegas” 2:4 (stan serii 0-1)
Finał Zachodu, który rozpoczął się 20 maja, również przyniósł sensację. „Vegas” na wyjeździe pokonał „Colorado” – drużynę, która wygrała sezon zasadniczy z 121 punktami. Bohaterem spotkania został bramkarz „rycerzy” Carter Hart, który obronił 36 strzałów.
Kontekst i znaczenie
Porażki faworytów są związane z różnymi czynnikami. „Carolina” podeszła do finału Wschodu po 11-dniowej przerwie – to najdłuższa przerwa dla drużyny przed kolejną rundą play-off od 1920 roku. „Hurricanes” zakończyli serię półfinałową z „Filadelfią” 10 maja i tak długa pauza odbiła się na rytmie meczowym. „Montreal” natomiast rozegrał ciężką siedmiomeczową serię z „Buffalo”, która zakończyła się 19 maja dogrywką w 7. meczu. Różnica w praktyce meczowej okazała się decydująca w pierwszych minutach.
Dla „Montrealu” to już drugi sezon z rzędu z awansem do finału konferencji. Drużyna prezentuje imponującą głębię składu: w pierwszym meczu przeciwko „Carolinie” bramki zdobyło sześciu różnych zawodników. Szczególnie wyróżnia się Iwan Demidow, 20-letni rosyjski napastnik, który strzelił swojego 8. gola w play-off (łącznie ma 3 gole i 5 asyst w 15 meczach).
Co dalej
Drugie spotkanie w serii „Carolina” – „Montreal” odbędzie się w nocy z 23 na 24 maja (02:00 czasu moskiewskiego). Mecz ponownie odbędzie się w Raleigh. „Hurricanes” muszą pilnie rozwiązać problem początkowych fragmentów i przywrócić pewność bramkarzowi Andersenowi.
Na Zachodzie drugi mecz między „Colorado” a „Vegas” zaplanowano również na 24 maja. „Lawiny” spróbują odrobić straty u siebie, aby nie wyjeżdżać do Las Vegas z wynikiem 0-2.
Prognoza redakcji
„Montreal” wygląda na groźnego przeciwnika dla każdej drużyny. „Canadiens” przeszli przez dwie siedmiomeczowe rundy (z „Tampą” i „Buffalo”) i są w optymalnej formie meczowej – w przeciwieństwie do „Caroliny”, której 11-dniowa przerwa okazała się fatalnym błędem kalendarza. W drugim meczu przewaga jest po stronie „Montrealu”: goście już udowodnili, że potrafią rozbijać obronę najlepszej drużyny sezonu zasadniczego, a presja psychologiczna spoczywa teraz na gospodarzach, którzy nie mogą pozwolić sobie na przegranie drugiego domowego meczu z rzędu. Kluczowym czynnikiem będzie początek meczu: jeśli „Carolina” znów zacznie ospale, seria może szybko stać się katastrofalna dla faworyta.
— Editorial Team