Finlandia sensacyjnie pokonała Kanadę i awansowała do finału mistrzostw świata w hokeju
W półfinałowym meczu Finowie pokonali głównego faworyta turnieju 4:2. Wśród zwycięzców dubletem popisał się Konsta Helenius, a Aleksander Barkow zdobył 2 punkty.
Finlandia sensacyjnie pokonała Kanadę i awansowała do finału mistrzostw świata w hokeju
Główne wydarzenie
30 maja 2026 roku na lodzie „Swiss Life-Areny” w Zurychu doszło do sensacji, której do ostatniego momentu nikt się nie spodziewał. Główny faworyt turnieju – reprezentacja Kanady, prowadzona przez Sidneya Crosby’ego i młodego cudownego dziecka Macklina Celebriniego – poniosła porażkę w półfinale z reprezentacją Finlandii 2:4. Dla „klonowych liści” to drugie z rzędu rozczarowanie na mistrzostwach świata: rok temu sensacyjnie odpadli z Danią w ćwierćfinale.
Mecz rozpoczął się dla Finów obiecująco. Już w 3. minucie po rażącym błędzie Gabriela Vilardiego, który stracił krążek we własnej strefie, Patrik Puistola potężnym strzałem z prawego koła wznowienia otworzył wynik – 1:0 dla Suomi. Jednak Kanadyjczycy szybko się otrząsnęli. W 12. minucie Robert Thomas wreszcie zdobył swojego pierwszego gola w turnieju, przejmując odbicie po strzale Marka Scheifele – 1:1. A pod koniec pierwszej tercji Macklin Celebrini popisał się genialnym podaniem za plecy do Dillona Hollowaya, który wjechał w strefę Finów z prędkością, ograł dwóch obrońców i trafił do bramki Justusa Annunena – 2:1 dla Kanady.
Wydawało się, że doświadczona kanadyjska maszyna zmiażdżyła opór i teraz doprowadzi mecz do zwycięstwa. Ale druga tercja całkowicie odwróciła losy gry. Finowie się nie załamali, a wręcz przeciwnie – zagrali prawdopodobnie najlepsze 20 minut w całym turnieju.
Zaledwie 49 sekund po rozpoczęciu drugiej tercji Aleksander Barkow, kapitan „Florida Panthers”, odbył niesamowity solowy rajd. Otrzymawszy krążek od Mikaela Granlunda przy bramce, obrócił się plecami do bramkarza i nieoczekiwanym ruchem przerzucił krążek „spadochronem” nad Jetem Greavesem, wyrównując wynik – 2:2. Ten gol stał się punktem zwrotnym. Finowie poczuli krew, a Kanadyjczycy przeciwnie – zaczęli płynąć.
W 11. minucie drugiej tercji Konsta Helenius, 20-letni prospekt „Buffalo Sabres”, uciekł na czysty bulit po długim podaniu. Jego strzał w bliższy róg – i krążek powoli, boleśnie przekracza linię bramkową, prześlizgując się między parkanami Greavesa. Po krótkiej wideodyskusji sędziowie zaliczyli gola – 3:2 dla Finlandii. A zaledwie 1 minutę i 22 sekundy później nastąpiło rozstrzygnięcie: Aatu Räty czyhał na „piątaku”, podniósł odbity od bramkarza krążek i wbił go w pusty róg – 4:2.
Trzecia tercja zamieniła się w oblężenie fińskiej bramki. Kanada wycisnęła maksimum, oddała 13 strzałów przy 2 Finów, ale bramkarz Justus Annunen stał murem. Na 2 minuty 43 sekundy przed końcem Kanadyjczycy zdjęli bramkarza, jednak Finowie wytrzymali i zapewnili sobie awans do finału.
Szczegóły i statystyki
Końcowy wynik spotkania – 2:4 – odzwierciedla nie tyle totalną przewagę, co opanowanie i skuteczność Finów. Kanada dłużej utrzymywała się przy krążku (55% czasu), oddała więcej strzałów (30 do 22), ale natknęła się na bramkarza, który rozegrał mecz życia.
Kluczowe liczby meczu:
- Strzały celne: Kanada – 30, Finlandia – 22.
- Obrony bramkarzy: Justus Annunen (Finlandia) obronił 28 strzałów z 30 (93,3%), Jet Greaves (Kanada) – 17 obron (77,3%).
- Kary: Kanada – 6 minut (3 wykluczenia), Finlandia – 4 minuty (2 wykluczenia).
- Strzał w przewadze: Kanada – 0 z 3, Finlandia – 0 z 2.
Indywidualne statystyki bohaterów:
- Aleksander Barkow – uznana gwiazda meczu. Gol+asysta, 5 strzałów, 4 uderzenia siłowe, 62% wygranych wznowień. Dla 30-letniego centra „Florida Panthers”, który opuścił prawie cały sezon klubowy z powodu kontuzji kolana, ten turniej stał się triumfalnym powrotem. Na ten moment ma na koncie 3 gole i 8 asyst (11 punktów).
- Konsta Helenius – gol (zwycięski) i asysta. Młody napastnik, wybrany w pierwszej rundzie draftu 2024 przez „Buffalo Sabres”, udowodnił, że jego przyszłość należy do NHL. Jego bulitowy gol w półfinale mistrzostw świata jest już porównywany z najlepszymi momentami Teemu Selänne.
- Justus Annunen – 28 obron. Bramkarz „Nashville Predators” (kontrakt na 3,4 miliona dolarów rocznie) na tym turnieju ma procent obron 93,7% i jest uważany za jednego z kandydatów do tytułu najlepszego bramkarza mistrzostw.
U przegranych warto odnotować Dillona Hollowaya (1+1) i Roberta Thomasa (1+0). Macklin Celebrini, który ma zaledwie 19 lat i prowadził cały atak Kanady, po meczu wyglądał na zdruzgotanego. „Było kilka mentalnych załamań w drugiej tercji i kosztowały nas grę” – cytuje młodego kapitana Canadian Press. „Finowie trzymali się swojej struktury przez cały mecz. Wiedzieliśmy, że będą łapać na kontrataki, ale i tak popełnialiśmy błędy w środku strefy”.
Kontekst i znaczenie
Ta porażka stała się dla Kanady nie tylko przypadkiem, ale niepokojącym sygnałem. Reprezentacja podchodziła do play-off z idealną statystyką: 7 zwycięstw w grupie, różnica bramek 31:8 i błyskotliwe zwycięstwo nad USA (4:0) w ćwierćfinale. Jednak w meczu z zdyscyplinowanymi Finami kanadyjski „gwiazdorski” atak (Crosby, Celebrini, Cozens, Tavares) okazał się bezsilny wobec zorganizowanej obrony.
Dla Finlandii ten awans do finału to pierwszy od 2022 roku, kiedy wygrali domowe mistrzostwa świata. W sumie w historii Suomi czterokrotnie zostawała mistrzem świata (1995, 2011, 2019, 2022). Teraz drużyna ma szansę dogonić pod względem tytułów Szwecję (11 razy), choć do rekordów Kanady (28 razy) i Rosji (5 razy) jeszcze daleko.
Statystyka turnieju dla Finów imponuje: w fazie grupowej zajęli drugie miejsce w grupie A (ustępując tylko Szwajcarii 2:4), ale w play-off rozgromili Czechy (4:1) i oto teraz – Kanadę. Fińska maszyna działa bez zarzutu: doskonały bramkarz, zdyscyplinowana obrona (stracone tylko 11 bramek w 9 meczach) i liderzy zdolni rozstrzygnąć epizod w pojedynkę.
Jeśli chodzi o Szwajcarię, która czeka na Finów w finale, to dla gospodarzy turnieju jest to piąty finał w ciągu ostatnich 13 lat. I wszystkie poprzednie cztery (2013, 2018, 2024, 2025) przegrali. Nino Niederreiter, jedyny zawodnik, który przeżył wszystkie cztery finałowe porażki, przed decydującym meczem oświadczył: „Musimy iść do finału agresywnie i nie czekać, aż coś się wydarzy”. Przez cały turniej Szwajcarzy nie przegrali żadnego meczu w czasie podstawowym, rozgromiwszy w półfinale sensacyjną Norwegię 6:0, a ich różnica bramek – 48:8 – jest najlepsza na turnieju.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
31 maja – ostatni dzień mistrzostw świata 2026 w Zurychu. Na „Swiss Life-Arenie” odbędą się dwa mecze.
Mecz o 3. miejsce (brąz) – 16:20 czasu moskiewskiego
Kanada – Norwegia
Dla Kanadyjczyków to „pocieszycielski” finał, którego wyraźnie nie chcieli. W zeszłym roku na MŚ 2025 Kanadyjczycy również pozostali bez medali. Reprezentacja Norwegii przeciwnie – już zapisała się w historii: po raz pierwszy dotarli do półfinału, pokonując po drodze w play-off Szwecję. Dla Norwegii jakikolwiek medal będzie sensacją i największym osiągnięciem.
FINAŁ (Złoto) – 21:20 czasu moskiewskiego
Szwajcaria – Finlandia
To będzie starcie polarnych stylów. Szwajcaria – siła ofensywna, pięciu zawodników w top 10 strzelców turnieju, na czele z Svenem Andrighetto (15 punktów, 4+11) i Nico Hischierem (11 punktów, 6+5). Finlandia – totalna dyscyplina, stawka na kontrataki i niezawodność z tyłu.
W fazie grupowej te drużyny już się spotkały i wtedy Szwajcarzy wyrwali zwycięstwo 4:2 dzięki golowi Kena Jägera w przewadze w 57. minucie. Jednak w play-off Finowie to zupełnie inna bestia. Bukmacherzy dają niewielkie pierwszeństwo gospodarzom (kurs 2.45 na zwycięstwo Szwajcarii wobec 2.75 na Finlandię), ale biorąc pod uwagę, jak Finowie „wyłączyli” Kanadę, wielu ekspertów stawia na ich charakter.
Prognoza redakcji
Finałowy mecz Szwajcaria – Finlandia to rzadki przypadek, gdy faworyt i underdog są określeni tylko nominalnie.
Szwajcaria jest wspaniała przez cały turniej, ale historia ciąży na nich strasznym ciężarem. Cztery przegrane finały z rzędu w ciągu 13 lat – to nie tylko statystyka, to psychologiczna trauma całego pokolenia. Nino Niederreiter, który przeżył wszystkie te porażki, mówi, że drużyna będzie atakować, ale w rzeczywistości, gdy stawką jest złoto, „krzyżowcy” tradycyjnie się kurczą, zdobywając w czterech finałach łącznie tylko 2 bramki. Plus „klątwa grupy”: na ostatnich trzech turniejach drużyna, która pokonała Szwajcarię w grupie (Szwecja 2013, Czechy 2024, USA 2025), zabierała złoto. Teraz Szwajcaria sama pokonała Finlandię w grupie – sytuacja lustrzana, i ten czynnik działa już przeciw gospodarzom.
Finlandia przeciwnie, znajduje się w stanie „nothing to lose”. Zrobili już najważniejsze – wyeliminowali faworyta. Mają atut: Aleksander Barkow, który wrócił na turniej po ciężkiej kontuzji właśnie po złoto. Bramkarz Justus Annunen złapał wiatr w żagle, a specjalne formacje Finów (zwłaszcza gra w osłabieniu) są najlepsze na turnieju.
Nasza prognoza: Finlandia wygra w dogrywce. Szwajcarzy będą dłużej utrzymywać się przy krążku, tworzyć sytuacje, ale Finowie wyczekają swoją szansę. Biorąc pod uwagę, że w czterech z ostatnich pięciu finałów mistrzostw świata zwycięzca został wyłoniony w dogrywce lub po bulitach, stawiamy na charakter fińskiego Suomi. Ostateczny zakład: zwycięstwo Finlandii po kursie 2.75 lub total poniżej 5.5 bramki (kurs 1.43). Szwajcaria po raz piąty z rzędu pozostanie z niczym, ale tym razem – na oczach 12 tysięcy swoich widzów.
— Editorial Team