„Nottingham Forest” liczy na powtórzenie sensacji z „Porto” w ćwierćfinale Ligi Europy
„Nottingham Forest” wychodzi na pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Europy z „Porto” ze sprawdzoną formułą sukcesu — już raz pokonali portugalskich gigantów w tym sezonie. Jeszcze w grudniu, w debiucie Seana Dyche’a na stanowisku trenera, „Forest” sensacyjnie wygrał 1:0 na „City Ground” w fazie ligowej. Teraz, z Vítorem Pereirą u steru i po pewnym rozgromie 3:0 w Stambule z „Fenerbahçe”, ostrożny optymizm: historia może się powtórzyć.
Dlaczego „Forest” wierzy, że powtórzy sukces
„Porto” jest w gazie w mistrzostwach kraju — prowadzi w Primeira Lidze z przewagą pięciu punktów na kilka kolejek przed końcem —, ale „Forest” już raz znalazł na nich klucz. Tamto grudniowe zwycięstwo pozostaje jedyną porażką „Porto” w całej kampanii Ligi Europy. Jeszcze bardziej wymowne: „Porto” niepokonane u siebie we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, poza tą jedną klęską z „Forest”. Ich rekord na „Estádio do Dragão” w Europie? Pięć zwycięstw z pięciu przed tą parą.
Colin Fray z BBC Radio Nottingham zauważył, że wyzwanie jest ogromne, ale „Forest” już pokazał, że może sobie z nim poradzić. „W sezonie, w którym nigdy nie wiesz, czego się spodziewać, „Forest” dobrze prezentuje się na wyjeździe w Europie” — powiedział. Rozgrom „Fenerbahçe” 3:0 — największe wyjazdowe zwycięstwo „Forest” w pucharach europejskich w całej historii — to nie tylko wynik; to manifest pod wodzą Pereiry.
Mentalność wyjazdowa
Imponuje w europejskiej drodze „Forest” nie tylko to, że wygrywają, ale i gdzie. Mecze wyjazdowe w Europie to zawsze piekło, zwłaszcza przeciwko klubom z fanatycznymi trybunami i zastraszającymi stadionami. A jednak „Forest” konsekwentnie gra solidnie poza Nottingham:
- Wygrali 3:0 z „Fenerbahçe” w lutym
- Pokonali PAOK 2:1 w Grecji w fazie grupowej
- Wywalczyli ważny remis 1:1 w Marsylii
- Przegrali na wyjeździe tylko raz w całej kampanii Ligi Europy
Ta odporność sugeruje, że atmosfera w Porto ich nie przytłoczy, nawet jeśli szanse nie są po ich stronie.
Co zmieniło się od grudnia?
W grudniu pragmatyzm Dyche’a zaskoczył „Porto”. Teraz pod Pereirą „Forest” gra z większą płynnością ataków i pressingiem. Ale „Porto” też poczyniło postępy — solidniejsza obrona i groźniejsze pod bramką. Główna różnica tym razem? „Porto” będzie czujne. Wiedzą, na co stać „Forest”, i nie zrelaksują się.
Niemniej zdolność „Forest” do wytrzymywania presji i kontrataków pozostaje ich atutem. Jeśli powtórzą defensywną dyscyplinę i szybkość przejść pokazane w Stambule, realnie przywiozą przewagę do Anglii.
Kluczowe wnioski
- „Forest” już pokonał „Porto” w tym sezonie — to nie przypadek, a potwierdzenie koncepcji.
- „Porto” silne u siebie, ale nie niepokonane; jedyna domowa porażka — z „Forest”.
- Forma wyjazdowa „Forest” w Europie konsekwentnie mocna, wbrew prognozom.
- Taktyczny schemat Vítora Pereiry rozpracował „Fenerbahçe” — zadziała przeciwko „Porto”?
- Pierwszy mecz decydujący: bez wielkiej wpadki w Portugalii „Forest” zachowa szanse na rewanż.
Nikt nie czeka na łatwy spacer w Porto, ale „Forest” nie kroczy w ciemno. Już sobie radzili, przetrwali w piekle i niosą świeży impuls. Jak wyraził się Fray: „W czwartek wieczorem będą musieli być na wysokości zadania”. Ale już bywali na wysokości — i na największych arenach.
— Editorial Team