Dziś wieczorem Carolina Hurricanes może zdobyć Puchar Stanleya na wyjeździe z Vegas Golden Knights
Dziś w nocy odbędzie się piąty mecz finałowej serii Pucharu Stanleya, w której Carolina prowadzi 3-1. Jeśli Hurricanes zwyciężą na lodzie Vegas, po raz pierwszy w historii klubu zdobędą główne trofeum NHL.
Hurricanes u progu historii: Carolina o krok od Pucharu Stanleya po 20 latach. Piąty mecz z Vegas dziś w nocy
Główne wydarzenie
Dziś w nocy T-Mobile Arena w Las Vegas stanie się miejscem, gdzie może dokonać się historia. Carolina Hurricanes prowadzi w finałowej serii Pucharu Stanleya 3-1 i w przypadku zwycięstwa w piątym meczu po raz pierwszy od 20 lat uniesie nad głową główne trofeum NHL. Dla klubu, który przeniósł się do Karoliny Północnej z Hartford w 1997 roku, będzie to dopiero drugi Puchar w historii.
Droga Hurricanes do tego momentu była długa i wyboista. Ostatni raz Carolina wygrywała Puchar Stanleya w 2006 roku, kiedy w dramatycznym siedmiomeczowym finale pokonano Edmonton Oilers. Wtedy decydujący siódmy mecz zakończył się wynikiem 3:1 na korzyść Hurricanes, a Cam Ward otrzymał Conn Smythe Trophy jako najbardziej wartościowy zawodnik play-off.
Od tego czasu klub przeżywał zarówno wzloty, jak i upadki. W ciągu ostatnich siedmiu sezonów Carolina trzykrotnie docierała do finału Konferencji Wschodniej, ale za każdym razem przegrywała – najpierw z Bostonem w 2019, a następnie z Floridą w 2023 i 2025. To właśnie w zeszłym sezonie Panthers zadali Hurricanes kolejną bolesną porażkę, po której wielu zwątpiło, czy drużyna Roda Brind'Amoura kiedykolwiek zdoła pokonać tę barierę.
Ale sezon 2025/26 stał się dla Caroliny przełomowy. Drużyna dominowała w Konferencji Wschodniej przez cały sezon zasadniczy, a w play-off straciła tylko jeden mecz przed finałem. Hurricanes zmietli Ottawa Senators (4-0) i Philadelphia Flyers (4-0), a w finale konferencji potrzebowali tylko pięciu gier, by złamać opór Montreal Canadiens. Jedyną porażkę w play-off przed finałem Hurricanes ponieśli właśnie w pierwszym meczu finału konferencji po 12-dniowej przerwie między seriami.
Szczegóły i statystyki
Finałowa seria przeciwko Vegas Golden Knights rozwijała się dla Caroliny według najbardziej dramatycznego scenariusza. Pierwszy mecz na własnym lodzie Hurricanes zakończył się porażką 4:5. Był to pierwszy przegrany mecz Caroliny w play-off po długiej serii zwycięstw i pojawiły się obawy, że Hurricanes stracili formę. Jednak drużyna Brind'Amoura szybko wzięła się w garść.
W drugim meczu wydarzyło się coś niesamowitego. Carolina zdołała odrobić straty z 0-2 w trakcie spotkania i wyrwała zwycięstwo 4:3. Trzy gole w trzeciej tercji odwróciły losy gry i choć Vegas zdołało doprowadzić do dogrywki, Hurricanes dokończyli dzieła. To odwrócenie stało się psychologicznym przełomem całej serii, doprowadzając do remisu 1-1 przed wyjazdem do Las Vegas.
Trzeci mecz zapamiętany zostanie jako jeden z najbardziej szalonych finałów w historii NHL. Vegas w drugiej tercji zdobyło cztery gole bez odpowiedzi, a Mitch Marner skompletował hat trick w zaledwie 6 minut i 10 sekund – najszybszy hat trick w historii finałów Pucharu Stanleya. Wydawało się, że Golden Knights wyrównają stan serii. Ale Hurricanes dokonali cudu w trzeciej tercji, zdobywając trzy gole w 39 sekund w 48. minucie – kolejny rekord finałów. Rosyjski napastnik Caroliny, Andriej Swiecznikow, wyrównał w 59. minucie i doprowadził do dogrywki. Jednak w podwójnej dogrywce zwycięstwo Vegas zapewnił obrońca Shea Theodore.
Czwarty mecz w Las Vegas przebiegał w zupełnie innym tonie. Hurricanes zaprezentowali wzorową obronę i skuteczność, odnosząc zwycięstwo i prowadząc w serii 3-1. Frederik Andersen, bramkarz Caroliny, ma w play-off fenomenalny współczynnik skuteczności 1,41 oraz procent obronionych strzałów (Save Percentage), który plasuje się w pierwszej piątce wśród wszystkich bramkarzy grających w tych play-offach.
Ogólna statystyka występów Caroliny w finałach Pucharu Stanleya wynosi teraz 6 zwycięstw i 8 porażek we wszystkich finałowych meczach klubu. W 2002 roku Hurricanes ulegli Detroit (1-4), a w 2006 wzięli rewanż na losie, pokonując Edmonton (4-3). Jeśli Carolina zwycięży dziś, stanie się pierwszym klubem, który zdobył Puchar Stanleya po rozpoczęciu finałowej serii od porażki w pierwszym meczu u siebie. Ta drużyna już udowodniła, że potrafi odwracać losy meczów – jak to miało miejsce w drugim i trzecim meczu.
Kontekst i znaczenie
Dla Carolina Hurricanes ten finał ma ogromne znaczenie historyczne. Klub został założony w 1972 roku jako New England Whalers, występujący w Światowym Związku Hokeja (WHA). W 1979 roku drużyna wraz z trzema innymi klubami WHA weszła do NHL pod nazwą Hartford Whalers. Dopiero w 1997 roku, po przeprowadzce do Raleigh w Karolinie Północnej, drużyna otrzymała swoją obecną nazwę.
Przez te wszystkie lata – ponad pół wieku istnienia franczyzy – Hurricanes mają tylko jeden Puchar Stanleya, zdobyty w sezonie 2005/2006. To złote pokolenie na czele z Rodem Brind'Amourem (który był kapitanem tamtej drużyny, a teraz trenuje Hurricanes), Erikiem Staalem, Camem Wardem i Justinem Williamsem na zawsze zapisało swoje nazwiska w historii klubu. Teraz Brind'Amour, który w 2006 roku podnosił Puchar nad głową jako kapitan, jest o krok od zrobienia tego jako trener.
Dla Vegas Golden Knights ten finał to szansa na rewanż za porażkę w finale 2018 roku, kiedy drużyna w swoim debiutanckim sezonie uległa Washington Capitals. Rycerze zdobyli Puchar w 2023 roku, pokonując Floridę. Dla bramkarza Vegas, Adina Hilla, a także dla Mitchella Marnera, który został wymieniony z Toronto przed rozpoczęciem tego sezonu, to szansa na zapisanie się w historii, ale Hurricanes są zdeterminowani, by nie dopuścić do siódmego meczu.
Szczególnej uwagi zasługuje linia bramkarska Caroliny. Frederik Andersen, który został zmieniony w trzecim meczu po czterech straconych golach w drugiej tercji, rozegrał znakomity czwarty mecz. Jego zmiennik, Brandon Bussi, który w trzecim meczu obronił rzut karny Marnera przy stanie 0:4, również wniósł swój wkład. Ale główną gwiazdą play-off jest cała drużyna, która w 16 meczach odniosła 12 zwycięstw. Najlepszym strzelcem play-off w składzie Caroliny jest rosyjski napastnik Andriej Swiecznikow, który zdobył 9 punktów (4 gole + 5 asyst).
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu
Dzisiejszy mecz, piąty w finałowej serii, rozpocznie się na T-Mobile Arena w Las Vegas. Jeśli Carolina zwycięży, po raz pierwszy od 20 lat zostanie posiadaczem Pucharu Stanleya. Jeśli natomiast Vegas wygra, seria przeniesie się z powrotem do Raleigh na szósty mecz, a Golden Knights otrzymają szansę na wyrównanie.
Dla Hurricanes kluczowym czynnikiem będzie gra w obronie i wykorzystanie przewag. W trzecim meczu drużyna straciła cztery gole w jednej tercji – to nie może się powtórzyć. Ważne będzie również, jak zaprezentuje się Frederik Andersen: jeśli będzie na poziomie swojego najlepszego hokeja, Vegas będzie niezwykle trudno zdobywać gole. Z drugiej strony, Mitch Marner, który skompletował hat trick w trzecim meczu, zdobył 21 punktów w play-off i jest głównym zagrożeniem dla Caroliny.
Główny trener Caroliny, Rod Brind'Amour, który zdobył Puchar w 2006 roku jako kapitan drużyny, powiedział przed piątym meczem: „Nie jesteśmy tu po to, żeby tylko uczestniczyć. Przyszliśmy po zwycięstwo. Ta drużyna zasłużyła na trofeum”. Trener Vegas, John Tortorella, który zastąpił Bruce'a Cassidy'ego 29 marca i zdołał wyprowadzić drużynę z kryzysu, spróbuje przedłużyć serię i przywrócić napięcie.
Prognoza redakcji
Kto jest faworytem w piątym meczu? Mimo że Vegas gra u siebie, cała psychologiczna inicjatywa jest po stronie Caroliny. Drużyna Brind'Amoura już pokazała charakter, odwracając drugi mecz i niemal dokonując powrotu stulecia w trzecim. Wynik 3-1 w serii to poważna przewaga, która pozwala Hurricanes grać bardziej swobodnie, podczas gdy Vegas będzie odczuwać ogromną presję.
Kluczowym czynnikiem będzie linia bramkarska. Frederik Andersen w tych play-offach ma współczynnik skuteczności (GAA) 1,41, co jest jednym z najlepszych wyników wśród wszystkich bramkarzy. Jeśli duński bramkarz zagra na swoim poziomie, Hurricanes będą nie do przebicia. Z drugiej strony, Vegas postawi na swoją pierwszą linię ataku na czele z Jackiem Eichelem i Mitchem Marnerem. Jednak Carolina skutecznie powstrzymywała ich w czwartym meczu i sztab szkoleniowy z pewnością zachowa tę samą taktykę.
Prognoza redakcji: Carolina dokończy dzieła w piątym meczu. Wynik 3-1 w serii to psychologiczna granica, którą rzadko udaje się przekroczyć. Hurricanes zbyt długo szli do tego momentu, przegrywali w finałach konferencji, doświadczali kontuzji i rozczarowań. Teraz mają wszystko: znakomitego bramkarza, zrównoważoną obronę, niesamowite wsparcie (nawet na wyjeździe) i przede wszystkim ogromną chęć. Do tego historyczna motywacja: Carolina chce powtórzyć sukces z 2006 roku i zdobyć Puchar Stanleya po raz drugi w historii.
Podsumowanie: Hurricanes zrobią to dziś w nocy. Wygrają 3:2 lub 4:2, a Puchar Stanleya wreszcie wróci do Raleigh po 20 latach. Dla Roda Brind'Amoura będzie to wyjątkowy moment – podniesie trofeum zarówno jako zawodnik, jak i trener. A dla Vegas zacznie się długie lato rozmyślań o tym, jak stracili zwycięstwo po 4:0 w trzecim meczu. Ale teraz cała uwaga skupiona jest na T-Mobile Arena, gdzie dziś może narodzić się mistrz.
— Editorial Team