Wimbledon potwierdza rezygnację z sędziów liniowych na wszystkich kortach: po raz pierwszy w historii
Turniej w 2026 roku całkowicie przejdzie na elektroniczny system określania autów Hawk-Eye Live. Decyzja wywołała spory wśród tenisistów: Djoković nazwał to „utratą duszy sportu”.
„Koniec epoki”: Wimbledon na zawsze żegna się z sędziami liniowymi – po raz pierwszy w historii
Londyn, All England Lawn Tennis and Croquet Club. Turniej Wielkiego Szlema Wimbledon 2026, który rozpocznie się 29 czerwca, przejdzie do historii nie tylko sportowymi zmaganiami, ale i technologiczną rewolucją. Organizatorzy potwierdzili: na wszystkich kortach mistrzostw nie będzie już sędziów liniowych. 150-letnia tradycja, czyniąca Wimbledon jednym z najbardziej konserwatywnych i rozpoznawalnych turniejów świata, odchodzi w przeszłość. Jej miejsce zajęła elektroniczna system określania autów Hawk-Eye Live. Decyzja wywołała jednak burzliwe spory: legendarny Novak Djoković nazwał to „utratą duszy sportu”, a przy bramach turnieju odbyły się pikiety protestujących.
Londyn, Anglia. Odkąd w 1877 roku na trawiastych kortach Wimbledonu rozegrano pierwszy mecz tenisowy, nieodłączną częścią turnieju pozostawali ludzie w ścisłych mundurach w kolorze khaki i kremowo-niebieskich odcieniach od Ralph Lauren. Sędziowie liniowi – „ci, którzy nigdy się nie mylą” (przynajmniej tak się uważa) – zamierali na obwodzie kortu, gotowi w każdej chwili wykrzyczeć swoje firmowe „Aut!”.
Ale rok 2026 stał się punktem bez powrotu. W zeszłym roku, w 2025, Wimbledon już zrobił pierwszy krok w kierunku rezygnacji z ludzi na liniach, zastępując ich systemem elektronicznym. Wtedy było to postrzegane jako eksperyment. Teraz – to oficjalna zasada.
Dyrektor generalna All England Club, Sally Bolton, potwierdziła, że od tego sezonu 300 sędziów liniowych, którzy corocznie obsługiwali mecze, nie wyjdzie już na korty. „Oceniliśmy wyniki testowania elektronicznego systemu określania linii i doszliśmy do wniosku, że technologia jest wystarczająco niezawodna. Nadszedł czas, aby zrobić ten ważny krok w dążeniu do maksymalnej dokładności” – oświadczyła Bolton. 80 z 300 sędziów otrzymało propozycję przekwalifikowania się na „asystentów meczowych” – towarzyszenia tenisistom poza kortem lub zastępowania techniki w przypadku jej awarii.
Główne wydarzenie: pożegnanie z tradycją i powitanie technologii
Decyzja Wimbledonu o rezygnacji z sędziów liniowych dojrzewała od dawna. Już w 2020 roku na US Open z powodu pandemii koronawirusa organizatorzy szukali sposobów na minimalizację kontaktów i wtedy system ELC (Electronic Line Calling) po raz pierwszy został masowo zastosowany na turnieju Wielkiego Szlema. Za nim podążył Australian Open, ale Wimbledon, jako najbardziej konserwatywny turniej, trzymał się najdłużej.
W 2024 roku technologia przeszła wstępne testy na kortach All England Club. I oto w 2025 roku sędziów liniowych zastąpiono całkowicie. Ale zeszłoroczne doświadczenie okazało się niejednoznaczne. System uległ awarii i omal nie kosztowało to zwycięstwa jednej z tenisistek. Wtedy, w czwartej rundzie, rosyjska tenisistka Anastazja Pawluczenkowa grała z Brytyjką Sonay Kartal. Hawk-Eye Live został omyłkowo dezaktywowany na trzy wymiany. Piłka Kartal wyraźnie wylądowała za linią, ale automatyczny głos milczał. Sędzia na wieży nie zdecydował się przyznać punktu i Pawluczenkowa musiała powtarzać kluczową wymianę. „Zabrali mi gema” – oburzała się wtedy Rosjanka.
Ten incydent skłonił organizatorów do zmiany podejścia. W 2026 roku nie tylko pozostawili system, ale i rozszerzyli jego funkcjonalność. Teraz na sześciu głównych kortach (Central Court, korty nr 1, 2, 3, 12 i 18) gracze będą mogli korzystać z systemu przeglądu wideo (Video Review) do kwestionowania decyzji sędziego na wieży – na przykład podwójnego odbicia czy dotknięcia siatki. Ponadto na tablicy wyników pojawią się wizualne wskaźniki „Aut” i „Fault”, aby widzowie mogli łatwiej się orientować (w zeszłym roku wielu narzekało, że nagrany głos z głośników jest zbyt cichy i niesłyszalny na odległych kortach).
Szczegóły i statystyki: jak działa nowy system i co myślą o nim gracze
System, który teraz zastąpił żywych ludzi, nazywa się ELC (Electronic Line Calling) i działa w oparciu o kamery i czujniki, a nie tylko o analizę wideo (jak stary Hawk-Eye). Wykorzystuje lasery podczerwone i czujniki ciśnienia, co czyni go dokładniejszym. Jednak, jak pokazał przypadek Pawluczenkowej, „czynnik ludzki” w zarządzaniu systemem nigdzie nie zniknął – awaria nastąpiła właśnie dlatego, że operator zapomniał włączyć kamery.
Spory i skandale: od Djokovicia po protesty przy bramach
Decyzja podzieliła świat tenisa na dwa obozy.
„Za” technologią (i argumenty organizatorów):
- Dokładność. Błędy sędziów liniowych (zwłaszcza na trawie, gdzie piłka pozostawia niewyraźny ślad) kosztowały graczy zwycięstw. Organizatorzy twierdzą, że dokładność ELC sięga 99,9%.
- Szybkość. Nie trzeba tracić czasu na spory i przeglądanie momentów. Tenis staje się bardziej dynamiczny.
- Jednolity standard. Wimbledon dogania US Open i Australian Open, gdzie elektroniczni sędziowie są już normą. Roland Garros pozostaje jedynym „majorem”, gdzie na razie zachowują sędziów liniowych ze względu na trudność pracy na glinie.
„Przeciw” (głosy tradycjonalistów):
- Utrata duszy. Novak Djoković, 24-krotny mistrz Wielkiego Szlema, nazwał to „utratą duszy sportu”. „Tenis to nie roboty. To emocje, spory, dramat. Krzyk »aut« żywym głosem to część show” – oświadczył Serb.
- Miejsca pracy. 300 osób straciło sezonową pracę. Przy bramach klubu odbyły się nawet protesty. Studenci Gabriel Paul i Harry Robson przebrali się w mundury sędziów liniowych i wyszli z plakatami „AI zabrało moją pracę”.
- Awarie. Incydent z Pawluczenkową udowodnił: technika też się myli, a czasem jej „ludzkie błędy” wyglądają głupiej niż błędy żywych sędziów.
John McEnroe, legendarny buntownik, który w 1981 roku krzyczał na sędziego „You cannot be serious!”, był krótki: „Oszaleli. Zobaczycie, że następni zostaną usunięci sędziowie na wieży”.
Amerykański tenisista Frances Tiafoe przyznał, że żal mu tracić wizualny koloryt: „Sędziowie liniowi w pięknych strojach dodawali turniejowi powagi”.
Kontekst i znaczenie: dlaczego to ważniejsze, niż się wydaje
Wimbledon to coś więcej niż turniej. Dla Wielkiej Brytanii to narodowy skarb, symbol epoki wiktoriańskiej, dżentelmeństwa i nienagannego smaku. Tu do dziś zakazane są kolorowe majtki, gracze muszą kłaniać się loży królewskiej, a w przerwach podaje się truskawki ze śmietaną.
Usuwając sędziów liniowych, Wimbledon dokonał najbardziej radykalnego zerwania z tradycją od ostatniego półwiecza. Do tej pory największym wstrząsem było zniesienie „Wolnej soboty” (dnia wolnego w środku turnieju) i budowa dachu nad Central Court. Teraz All England Club stawia na „maksymalną dokładność”.
Symboliczne, że ta decyzja zbiegła się z aktywnym wdrażaniem sztucznej inteligencji w sędziowaniu. W ATP i WTA już przechodzą na ELC praktycznie na wszystkich turniejach, a Wimbledon po prostu postawił kropkę nad i w tej kwestii. Jednak dyrektor generalna klubu Sally Bolton nalega, że to nie „dominacja robotów”: „To nie jest sztuczna inteligencja w czystej postaci. System potrzebuje ludzkiej kontroli. Ale usuwamy błędy na liniach”.
Co dalej / Zapowiedź Wimbledonu 2026
Wimbledon 2026 rozpocznie się 29 czerwca i potrwa do 12 lipca. To będzie pierwszy turniej w nowym formacie, w którym nie ma ani jednego sędziego liniowego.
Co nowego zobaczą widzowie i gracze:
- Przegląd wideo na sześciu głównych kortach. Gracze będą mogli brać nieograniczoną liczbę challenge’ów na decyzje sędziego na wieży (podwójne odbicie, dotknięcie siatki, przeszkoda). Powtórki wideo będą wyświetlane na dużych ekranach.
- Wizualne podpowiedzi. Na tablicy wyników będą zapalać się czerwone litery „OUT” lub „FAULT”, aby widzowie na odległych trybunach mogli widzieć decyzję automatyki.
- Rola sędziego na wieży. Pozostaje. Nadal ogłasza wynik, pilnuje czasu i może przeglądać epizody na swoim tablecie. Ale krzyczeć „aut” już nie będzie – za niego zrobi to bezosobowy głos z głośników.
- Jedność z tourami. Wimbledon jest teraz ujednolicony z większością turniejów ATP i WTA, co ułatwi życie tenisistom, którzy nie będą musieli przestawiać się z technologii na żywych sędziów.
Prognoza redakcji: co czeka tenis?
Rezygnacja z sędziów liniowych to nieodwracalny proces. Najprawdopodobniej za 5-10 lat żywych ludzi na liniach nie będzie na żadnym turnieju. Nawet uparty Roland Garros prawdopodobnie ugnie się pod naciskiem sponsorów i telewizji. Technologie się rozwijają, a błędy ludzi stają się coraz mniej wybaczalne w epoce, gdy każdy epizod można sprawdzić w sekundę.
Ale strata będzie ogromna. Tenis traci jeden ze swoich głównych estetycznych atrybutów. „Nienaganni” brytyjscy sędziowie w idealnie wyprasowanych garniturach, synchronicznie pochylający się lub podnoszący rękę – to była marka. Jak trafnie zauważył były sędzia Michael Sadler w wywiadzie dla BBC: „Tenisistom będzie bardzo samotnie na korcie”.
W krótkiej perspektywie czekają nas najprawdopodobniej nowe awarie techniczne. Jak pokazało doświadczenie 2025 roku, ludzie-operatorzy mogą zapomnieć włączyć kamery. Organizatorzy obiecują jednak, że ten incydent „więcej się nie powtórzy”, ponieważ system został udoskonalony.
Jeśli chodzi o reakcję graczy – będzie niejednoznaczna. Młode pokolenie, wychowane na komputerach, przyjmie technologię spokojnie. Ale weterani, tacy jak Djoković, Muguruza czy Murray (jeśli będzie grał), będą nostalgicznie wspominać stare dobre czasy, kiedy można było pokłócić się z sędzią, zrobić show i usłyszeć od Johna McEnroe legendarne: „You cannot be serious!”. Z tym „sokiem” tenisa prawdopodobnie trzeba będzie się pożegnać. Ale Wimbledon, jak zawsze, idzie z duchem czasu, nawet jeśli łamie to serca tradycjonalistów.
— Editorial Team