Powrót do strony głównej

Obawy przed spadkiem Tottenhamu rosną po późnym remisie z Brighton

Nadzieje Tottenham Hotspur na utrzymanie w Premier League doznały poważnego ciosu po wyrównaniu Brighton w ostatniej minucie. Remis 2-2 przedłuża serię bez zwycięstw Spurs do 15 meczów, pozostawiając ich głęboko w strefie spadku i przed kluczowym meczem z Wolves w przyszłym tygodniu.

Nadzieje Spurs na przetrwanie rozbite dramatycznym golem Brighton
Advertisement 728x90

# Walka «Tottenhamu» o utrzymanie w Premier League pogarsza się po późnym golu wyrównującym «Brightonu»

Nadzieje «Tottenham Hotspur» na wyjście ze strefy spadkowej Premier League doznały brutalnego krachu w sobotę. Dramatyczny gol w doliczonym czasie od Georginio Rutera z «Brightonu» wyrwał remis 2:2, pozostawiając «Szpory» bez zwycięstw w lidze w 2026 roku i utkniętymi w dolnej trójce. Ten wynik popycha zespół Roberto De Zerbiego bliżej przepaści, a jeśli nie pokonają «Wolverhamptonu» w przyszłym tygodniu, dogoni ich historycznie nieudana seria bez zwycięstw.

Obiecująca gra, ukarana późnym ciosem

«Szpory» pokazały więcej charakteru i poświęcenia niż w ostatnich tygodniach, wychodząc dwukrotnie na prowadzenie. Szczęśliwy dobitka Pedro Porro i genialny strzał Xaviego Simonsa wnieśli nadzieję w serca gospodarzy. Atmosfera na stadionie «Tottenham Hotspur» na początku była podniosła: kibice rozwinęli morze flag, a spiker wzywał do jedności. Jednak «Brighton», sam w dobrej formie, nie dawał za wygraną. Świetny strzał Kaoru Mitomy zniwelował pierwszą przewagę, a późniejsza interwencja Rutera zniszczyła drugą.

Efekt psychologiczny jest miażdżący. Utracone zwycięstwo w meczu, w którym dwukrotnie prowadzili, zwłaszcza w ostatnich minutach, boli jak porażka. To przedłuża ich serię bez zwycięstw w Premier League do 15 meczów. De Zerbi po spotkaniu próbował podkreślać pozytywne aspekty, ale surowa rzeczywistość jest taka, że jego zespół patrzy w twarz perspektywie gry w Championship w następnym sezonie. Zwycięstwo «West Hamu» w poniedziałek odsunie «Szpory» o cztery punkty od ratunku, wymagając niemal cudu do utrzymania.

Google AdInline article slot

Kluczowe momenty, które zdecydowały o meczu

  • Pierwsze sygnały: «Tottenham» zaczął energicznie, ale z trudem stwarzał klarowne okazje do rykoszetowego strzału Simonsa około 20. minuty.
  • Szczęście i pudła: Fortuna jakby się uśmiechnęła, gdy podczas ataku «Brightonu» Micky van de Ven wybił piłkę we własną poprzeczkę, a ta odbiła się w bok. Później Simons trafił w poprzeczkę po pierwszym golu «Szporów» — zmarnowana szansa, która kosztowała drogo.
  • Magia Mitomy: Kaoru Mitoma z «Brightonu», niedawno niezadowolony z roli rezerwowego, zabłysnął jakością, strzelając techniczny gol jednym dotknięciem i przełamując przebieg gry.
  • Ostatni zwrot: Po genialnym drugim golu Simonsa «Szpory» znów objęły prowadzenie, ale «Brighton» naciskał bez ustanku. Ciśnienie przyniosło efekt w 95. minucie, gdy Jan Paul van Hecke asystował Ruterowi przy miażdżącym golu wyrównującym.

Ogólny kontekst dla obu klubów

Dla «Brightonu» ten rezultat podkreśla ich odporność pod wodzą Fabiana Hürzeler. Mimo zawieszenia trenera na trybunach, jego zespół przyjechał po piątym zwycięstwie w ostatnich sześciu meczach i walczył do końca. Pozycja samego Hürzelera, wcześniej kwestionowana przez serię porażek, teraz według plotek jest mocna, a mowa o przedłużeniu kontraktu.

Dla «Tottenhamu» sytuacja jest katastrofalna. Firmowa kolacja na Mayfair, zorganizowana przez De Zerbiego z obietnicą kontynuacji w razie zwycięstwa, ostatecznie nie przyniosła efektu. Kalendarz nie pociesza: mecz z rozkręconym «Brightonem» był trudny, a nadchodzące spotkanie z outsiderem «Wolverhamptonem» teraz obarcza ogromną presją. Porażka zrówna ich z najgorszą serią bez zwycięstw w historii klubu.

Główne wnioski z meczu

  • «Tottenham» ma charakter, ale z realizacją problemy. Stwarzały okazje i dwukrotnie prowadziły, ale w kluczowych momentach — jak strzał Simonsa w poprzeczkę — zawodziły, a obrona rozluźniła się na finiszu.
  • Mentalność «Brightonu» to ich siła. Odmowa poddania się, nawet dwukrotnie tracąc gola z desperackim rywalem, podkreśla kulturę budowaną przez Hürzeler.
  • Matematyka utrzymania staje się bezlitosna dla «Szporów». Każdy zmarnowany punkt, zwłaszcza w tak dramatyczny sposób, gwałtownie zwiększa potrzebne punkty w pozostałych meczach.
  • Indywidualna maestria błyszczy nawet w kryzysowej drużynie. Występy Simonsa i Porro pokazały, że «Tottenham» ma talenty, ale nie są wykorzystywane stabilnie przez pełne 90 minut.
  • Następny mecz to moment prawdy. Spotkanie z «Wolverhamptonem» to już nie zwykły mecz; to potencjalny historyczny punkt zwrotny dla klubu.

— Editorial Team

Google AdInline article slot
Advertisement 728x90

Czytaj dalej

Wiadomości partnerów