# «Vegas Golden Knights» na wyjeździe pokonali «Carolina Hurricanes» w pierwszym meczu finału Pucharu Stanleya
Obrońca trofeum odniósł zwycięstwo w pierwszym meczu finałowej serii przeciwko «Hurricanes».
«Vegas Golden Knights» wyrywają zwycięstwo w pierwszym meczu finału Pucharu Stanleya: charakter mistrzów
«Vegas Golden Knights» rozpoczęli obronę tytułu mistrzowskiego imponującym zwycięstwem nad «Carolina Hurricanes» w pierwszym meczu finałowej serii Pucharu Stanleya. Spotkanie rozegrane na lodzie «Lenovo Center» w Raleigh w Karolinie Północnej zakończyło się wynikiem 5:4 na korzyść gości, którzy zdołali odwrócić losy meczu, dwukrotnie przegrywając w jego trakcie i wyrwać zwycięstwo na trzy i pół minuty przed końcową syreną.
Najważniejsze wydarzenie
Początek meczu dla obrońców Pucharu Stanleya był koszmarny. Zaledwie 25 sekund po pierwszym wznowieniu gospodarze otworzyli wynik — Nikolaj Ehlers, uciekając w szybki kontratak «dwa na jednego», precyzyjnym strzałem z nadgarstka umieścił krążek w bramce Cartera Harta, trafiając przy tym w słupek. Trybuny «Lenovo Center» eksplodowały z zachwytu — ich drużyna rozpoczęła finał tak, jak powinna drużyna, która wygrała 12 z 13 meczów play-off do tego momentu.
«Carolina» nie zwolniła tempa i nadal naciskała na bramkę «rycerzy». Obrona «Vegas» wyglądała na zagubioną, a Hart, mimo całego doświadczenia, nie nadążał za szybkimi akcjami napastników «Hurricanes». Kulminacja pierwszej tercji nastąpiła siedem i pół minuty przed przerwą: Ehlers zdobył dublet, wyskakując sam na sam z bramkarzem po precyzyjnym podaniu Jalen Chatfielda i sprytnym ruchem backhandem wepchnął krążek między nogawki Harta. 2:0 — wydawało się, że gospodarze zmiażdżą rywala już w pierwszych 20 minutach.
Jednak «Vegas» to drużyna, którą nie bez powodu nazywa się jedną z najbardziej odpornych mentalnie w lidze. Obrońca «rycerzy» Shea Theodore, niczym lodołamacz, przedarł się z krążkiem przez niebieską linię i oddał strzał z niebieskiej linii. Krążek, odbijając się od kija lub łyżwy któregoś z zawodników «Carolina» (według różnych wersji od Erica Robinsona), wpadł do bramki Fredericka Andersena zaledwie minutę po drugim golu Ehlersa. 2:1 — ten gol stał się kołem ratunkowym dla gości, który nie pozwolił im zejść na przerwę z miażdżącym wynikiem.
Druga tercja rozpoczęła się powtórzeniem scenariusza pierwszej, ale w odwrotnej kolejności. Jack Eichel wygrał wznowienie, a już na 30. sekundzie Ivan Barbashev, otrzymawszy eleganckie podanie od swojego kapitana, wyrównał wynik — 2:2. To był psychologiczny przełom. «Vegas» poczuł smak gry i przejął inicjatywę. Na 4. minucie 35. sekundzie William Karlsson, wyczekując odbicia po strzale Mitcha Marnera, wysunął gości na prowadzenie po raz pierwszy w tym meczu — 3:2.
Ale «Carolina» nie bez powodu przeszła całą tę drogę, wygrywając dwa pierwsze rundy suchą stopą. Błąd Noah Hanifina we własnej strefie okazał się fatalny dla «rycerzy» — krążek przejęty, a kapitan gospodarzy Jordan Staal, który ma już 37 lat, spokojnie umieścił krążek pod poprzeczką bramki Harta. Wynik ponownie stał się remisowy — 3:3. Właśnie w takich momentach rodzą się legendarne serie finałowe.
Trzecia tercja stała się prawdziwą bitwą charakterów. «Vegas» ponownie wyszedł na prowadzenie na 1. minucie 21. sekundzie: Brett Howden, zamykając przekątną podanie Theodora, w efektownym skoku poprawił krążek do bramki — 4:3. «Carolina» ponownie odpowiedziała. Na 11. minucie 19. sekundzie Shayne Gostisbehere, zgarniając krążek po wznowieniu, z lewego kręgu wrzucił pocisk dokładnie w dalszą «dziewiątkę» — 4:4.
A jednak «złoci rycerze» znaleźli w sobie siły na ostatni cios. Tomáš Hertl, otrzymawszy podanie «na piątak» od Coltona Sissonsa na 3 minuty 24 sekundy przed końcem regulaminowego czasu, mocnym strzałem z nadgarstka wysłał krążek obok nóg Fredericka Andersena. 5:4 — i ten wynik utrzymał się do końcowej syreny, mimo szalonego naporu «Carolina» w ostatnich minutach, w tym potężnego strzału w ostatniej sekundzie, który Carter Hart jednak zdołał odbić.
Szczegóły i statystyki
Ten mecz wejdzie do historii NHL nie tylko jako widowisko, ale także jako rekordowy pod kilkoma względami. «Vegas» przerwał imponującą serię domową «Carolina», która do tego momentu czuła się na lodzie «Lenovo Center» niepokonana.
Nikolaj Ehlers, zdobywając dublet w pierwszej tercji, wpisał swoje imię do kroniki Pucharu Stanleya. Jego gol na 25. sekundzie był trzecim najszybszym golem w historii pierwszych meczów finału Pucharu Stanleya, ustępując jedynie Sidowi Smithowi (Toronto, 1951 rok, 15 sekund) i Reggiemu Leachowi (Filadelfia, 1976 rok, 21 sekund). Co więcej, Ehlers został drugim zawodnikiem od sezonu 1997-98, który strzelił pierwszym strzałem w bramkę w pierwszym meczu finału (po Mike'u Fisherze w 2007 roku).
Obrońca «Carolina» Jalen Chatfield, oddając dwie asysty w pierwszej tercji, został zaledwie 10. obrońcą w historii, zdobywającym 2 (0+2) punkty w pierwszym okresie meczu finałowego, i tylko drugim w ciągu ostatnich 33 lat po Chrisie Prongerze (Filadelfia, 2010 rok).
37-letni Jordan Staal, strzelając trzeciego gola swojej drużyny, również wpisał się do historii klubu. Został zaledwie trzecim zawodnikiem polowym w historii «Hurricanes/Whalers», strzelającym w finale Pucharu Stanleya w wieku 37 lat i starszym, dołączając do legendarnych Rona Francis (39 lat, 2002) i Marka Recchiego (38 lat, 2006).
«Vegas» pokazał siłę swojej głębokości składu. Obrońcy Shea Theodore i Brayden McNabb zdobyli po trzy punkty każdy (1+2 i 0+3 odpowiednio). Stali się pierwszą parą obrońców w jednej drużynie, zdobywającą po trzy punkty w pierwszym meczu finału Pucharu Stanleya. W historii ligi udało się to jedynie dwa razy w jakichkolwiek meczach finałów: Brian Leetch i Siergiej Zubow («Rangers», 1994) oraz Charlie Huddy z Paulem Coffeyem («Oilers», 1985).
Brett Howden, strzelając zwycięskiego dla «Vegas» czwartego gola, wyszedł na czyste pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców play-off z 11 golami. A Mitch Marner oddał asystę na Karlsson, doprowadzając swój bilans do 22 punktów w tym turnieju play-off, co również jest najlepszym wynikiem w lidze.
Łącznie w meczu «Vegas» oddał 23 strzały w bramkę wobec 27 «Carolina». Frederick Andersen, który przyszedł do tego play-off z fenomenalną statystyką (12-1, współczynnik obronności 1.41 i 93.1% odbitych strzałów), tego wieczoru obronił jedynie 18 strzałów z 23. Dla duńskiego bramkarza była to druga porażka w tym play-off i stała się najbardziej bolesna, biorąc pod uwagę okoliczności.
Kontekst i znaczenie
Ten finał to starcie dwóch zupełnie różnych filozofii, dwóch systemów, dwóch dróg do sukcesu. «Vegas Golden Knights» to dziecko współczesnej NHL: drużyna-miliarder, która pojawiła się w lidze w 2017 roku i już zdążyła wygrać Puchar Stanleya w 2023 roku. «Rycerze» nie boją się wydawać pieniędzy i przyciągać supergwiazd, co wyraźnie pokazują 22-milionowe kontrakty Jacka Eichela (10 mln dolarów rocznie) i Marnera (10.9 mln dolarów). To efektowna drużyna z Las Vegas Strip, która przywykła grać dla publiczności, ale pod wodzą nowego starego trenera Johna Tortorelli nabyła żelazną dyscyplinę defensywną.
Interesujące, że Tortorella objął drużynę na 8 meczów przed końcem sezonu zasadniczego, zastępując Bruce'a Cassidy'ego, z którym «Vegas» wygrywał Puchar. W tym momencie «rycerze» wygrali tylko 8 z ostatnich 27 meczów i ryzykowali w ogóle nie dostać się do play-off. Tortorella, znany ze swojego twardego stylu i niechęci do gwiazdorstwa, wstrząsnął drużyną, wprowadził agresywny forecheck i rezultat nie kazał na siebie czekać — «Vegas» sensacyjnie zmiażdżył «Colorado Avalanche», zdobywcę Presidents' Trophy, w finale Zachodu.
«Carolina Hurricanes» to całkowite przeciwieństwo. To drużyna zbudowana na głębokości składu, systemie i kulcie pracy. Rod Brind'Amour, zdobywający Puchar z «Carolina» w odległym 2006 roku jeszcze jako kapitan, stworzył kolektyw, w którym nie ma jednego superbombardiera, ale są cztery zrównoważone formacje, zdolne rozstrzygnąć losy meczu. Dwudziestoletnie oczekiwanie na finał dla tej franczyzy to nie tylko liczba. To pokolenie kibiców, którzy dorastali na porażkach drużyny w pierwszej i drugiej rundzie play-off.
Do tego sezonu «Hurricanes» regularnie potykali się o problem bramkarski. Ale w tym play-off Frederick Andersen, którego kiedyś spisano na straty w Toronto, gra na poziomie najlepszego bramkarza planety. «Carolina» rozpoczęła play-off od dwóch suchych serii, pokonując «Ottawa Senators» (4-0) i «Buffalo Sabres» (4-0), co jest rzadkim osiągnięciem we współczesnej historii. Przegrali tylko jeden mecz w play-off do tego finału — z «Montreal» w pierwszym meczu finału Wschodu, po czym wygrali cztery z rzędu.
Dla zawodników ten finał ma również głęboki osobisty podtekst. Mitch Marner, który przez lata był krytykowany za niepowodzenia w Toronto, w końcu dojrzał do decydującej fazy. Jack Eichel trzy lata temu wygrał Puchar, ale teraz stał się prawdziwym liderem, grającym w obie strony lodowiska. Dla Taylora Halla, byłego pierwszego numeru draftu, który tak i nie zdobył poważnych tytułów, to ostatnia szansa wpisać swoje imię do historii.
Co dalej / Zapowiedź kolejnego meczu
Finałowa seria kontynuowana jest w nocy z 4 na 5 czerwca 2026 roku (czasu moskiewskiego) — drugi mecz również odbędzie się w Raleigh w Karolinie Północnej. «Carolina» nadal posiada przewagę własnego lodowiska, a przegrywanie drugiego meczu u siebie byłoby dla nich jak śmierć. Historia NHL zna wiele przykładów, kiedy drużyna przegrywająca pierwsze dwa mecze u siebie rzadko wychodziła zwycięsko z serii.
Dla «Vegas» zwycięstwo na wyjeździe zdjęło kolosalną presję. Teraz «rycerze» mogą grać bardziej swobodnie, wiedząc, że już wykonali swoje zadanie, kradnąc zwycięstwo na obcym lodzie. Jednak sztab szkoleniowy pod wodzą Tortorelli z pewnością wskaże podopiecznym na problemy w obronie — przepuścić 4 gole w finale, nawet wygrywając, to powód do poważnej pracy.
Główne pytanie przed drugim meczem: jak zareaguje Frederick Andersen? Duński bramkarz wyglądał niezbyt pewnie w trzeciej tercji, przepuszczając decydującego gola od Hertla z dość ostrego kąta. Z drugiej strony Carter Hart, przepuszczając szybkiego gola i jeszcze 3 krążki w meczu, wyciągnął kilka najtrudniejszych interwencji w końcówce, gdy «Carolina» poszła va banque.
Warto również zwrócić uwagę na to, jak Brind'Amour przebuduje grę formacji specjalnych. «Carolina» tradycyjnie jest silna przy grze w przewadze, ale w pierwszym meczu nie udało się wykorzystać swoich szans. Jeśli «Vegas» będzie kontynuował grę zdyscyplinowaną, «huraganom» przyjdzie szukać innych dróg do bramki.
Harmonogram pozostałych meczów finału (czas moskiewski):
- Mecz 2: 5 czerwca, 3:30 — «Carolina Hurricanes» — «Vegas Golden Knights»
- Mecz 3: 7 czerwca, 3:30 — «Vegas Golden Knights» — «Carolina Hurricanes»
- Mecz 4: 9 czerwca, 3:30 — «Vegas Golden Knights» — «Carolina Hurricanes»
(Mecze 5-7 w razie potrzeby)
Prognoza redakcji
Pierwszy mecz potwierdził, że czeka nas długa i zacięta seria. «Carolina» pokazała, że potrafi strzelać «Vegas», a «Vegas» udowodnił, że charakter mistrza nigdzie nie zniknął nawet po zmianie trenera. Jednak kluczowym czynnikiem, który przechyla szalę na stronę «rycerzy» — to ich umiejętność wygrywania «brudnych» meczów i przetrwania, gdy gra nie idzie po ich scenariuszu.
«Carolina» dominowała przez pierwsze 10 minut, prowadziła dwoma golami, ale nie zdołała utrzymać przewagi, co dla drużyny Brind'Amoura jest rzadkim przypadkiem. Psychologiczny cios po takiej porażce, zwłaszcza w ostatnich minutach, może być miażdżący. «Hurricanes» nie przegrywali tak późno w trzeciej tercji przez cały play-off.
Z drugiej strony «Vegas» wygląda jak maszyna, której nie da się złamać. Tortorella znalazł klucze do ataku «Carolina», zamykając ich szybkie wyjścia ze strefy za pomocą agresywnego forechecku. Problemem pozostaje jedynie gra we własnej strefie — Hart przepuszcza dużo, ale na razie partnerzy go ratują.
Biorąc pod uwagę głębokość składu «Vegas» i ich zwycięską serię z 7 meczów z rzędu w play-off, można założyć, że zdołają wygrać i drugi mecz w Raleigh, co będzie dla «Carolina» katastrofą. Jednak stawianie na to, że Andersen dwukrotnie z rzędu zawiedzie w meczu — zbyt ryzykowne. Najprawdopodobniej w drugim meczu «Hurricanes» wezmą swoje dzięki totalnej presji i golom z drugiej formacji (Hall — Stankoven — Blake), która w pierwszym meczu była niezbyt widoczna.
Prognoza redakcji: «Carolina» wyrówna stan serii w drugim meczu, wygrywając różnicą 2-3 goli, ale ogólne zwycięstwo w serii (4-3 lub 4-2) pozostanie przy «Vegas» dzięki przewadze własnego lodu w Las Vegas i doświadczeniu meczów mistrzowskich.
— Editorial Team