## Przegląd weekendu Premier League: spadek „Newcastle”, kryzys z golami u „Chelsea” i wzlot „Bournemouth”
Ostatni weekend Premier League przyniósł więcej dramatu i pytań niż odpowiedzi kilku klubom. Problemy „Newcastle” pogłębiły się, susza z golami u „Chelsea” osiągnęła historyczne dno, a „Bournemouth” kontynuuje imponujący marsz w górę pod wodzą odchodzącego trenera. Tymczasem niepewność „Fulham” i stagnacja „Brentford” dodały nowe wątki, kształtujące finisz sezonu.
Problem z intensywnością u „Newcastle”
„Newcastle” Eddiego Howe’a poniosło czwartą porażkę z rzędu we wszystkich rozgrywkach, przegrywając 2:1 z „Bournemouth” na St. James’ Park. Atmosfera była wymowna: gdy ogłoszono dziewięć minut doliczonego czasu, oczekiwany ryk trybun zmienił się w zrezygnowane westchnienia. Kibice poczuli, że nie będzie powrotu. Ta porażka to piąta w Premier League na własnym stadionie w ostatnich sześciu meczach, co zostawiło zespół na 14. miejscu i podatnym na dogonienie przez „Leeds”.
Howe przyznał, że drużyna nie prezentuje wystarczająco dobrej jakości gry i szuka odpowiedzi. Intensywność, która kiedyś definiowała „Newcastle” za jego kadencji, wyraźnie przygasła. Są na drodze do najgorszego finiszu od powrotu do elity, nawet gorszego niż za Steve’a Bruce’a. Chociaż wcześniejsze osiągnięcia Howe’a budzą szacunek, obecny kryzys podważa nie tylko jego pozycję, ale i szerszy projekt klubu z ambicjami konkurowania z europejską elitą.
Historyczna susza „Chelsea” z golami
Porażka 0:1 z „Manchesterem United” u siebie przedłużyła niepokojącą serię „Chelsea”. To czwarty mecz z rzędu bez gola – czegoś takiego w klubie nie było od 1912 roku. Trener Liam Rosenior stwierdził, że jego zespół zasłużył na zwycięstwo, powołując się na dominację i kilka trafień w słupki i poprzeczkę. Statystyki potwierdzały jego słowa – 21 strzałów i xG na poziomie 1,55 – ale wynik końcowy znów zerowy.
Sygnały niezadowolenia na Stamford Bridge odzwierciedliły frustrację fanów. Rosenior przyznał, że kibice mają dość słyszenia, jak dobrze grała drużyna po przegranych. Brak skuteczności w realizacji sytuacji, mimo ich tworzenia, stał się teraz głównym problemem, bo nadzieje na Ligę Mistrzów gasną.
Europejski zryw „Bournemouth”
W pierwszym meczu Andoniego Iraoli po ogłoszeniu odejścia latem „Bournemouth” przedłużył passę bez porażki do 13 spotkań, wygrywając 2:1 w „Newcastle”. „Wisienki” były lepsze, pokazując intensywność, która stała się ich znakiem rozpoznawczym. Zwycięstwo wyniosło ich na 8. miejsce, na równi z „Chelsea” i „Brentford” punktowo, i mocno wplotło w walkę o puchary.
Iraola powiedział, że zespół jest w świetnej formie i ma szanse dogonić tych wyżej. Z wygodnymi domowymi meczami z „Leeds” i „Crystal Palace” przed sobą „Bournemouth” może wcisnąć się na 6. pozycję. Ich stabilna forma czyni ich realnym kandydatem do historycznego biletu do Europy – idealny prezent na pożegnanie od trenera.
Inne wydarzenia weekendu
- Walka „Tottenhamu” o przetrwanie: „Tottenham” Roberto De Zerbiego zremisował 2:2 z „Brightonem” po golu w doliczonym czasie, który zepsuł ich impet. Punkt zostawia ich w strefie spadkowej, bo nie wygrali żadnego z ostatnich pięciu ligowych meczów, w których prowadzili. Z trudnym finiszem przed sobą zmiana głęboko zakorzenionych problemów kadrowych na czas, by się uratować, to ogromne wyzwanie.
- Niepewna droga „Fulham”: Remis w „Brentford” podkreślił chroniczne problemy „Fulham” na wyjeździe – tylko 35,6% punktów zdobywają poza domem. Ciągłe pytania Marco Silvy o skład i nierozstrzygnięte negocjacje kontraktowe, plus prawdopodobny odejście Harry’ego Wilsona, budzą wątpliwości, czy niepotrzebna jest nowa era z większą jasnością.
- Seria remisów „Brentford”: „Brentford” zremisował 0:0 z „Fulham” – piąty remis z rzędu w Premier League. Choć trudno ich pokonać, oglądanie ich stało się nudne, nie wygrywają u siebie od początku stycznia. Brak głębi składu i opcji, potwierdzony brakiem zmian w tym meczu, hamuje ich europejskie ambicje.
- Obrończa improwizacja „Manchesteru United”: Decyzja Michaela Carricka, by wystawić Noussaira Mazraouiego w środku obrony obok juniora Aidena Havena, opłaciła się wygraną 1:0 w „Chelsea”. Mazraoui, uniwersalista, dał najlepsze przedstawienie w tej improwizowanej roli, wyglądając spokojnie i w większości bezbłędnie.
Kluczowe wnioski
- Utrata intensywności i formy „Newcastle” budzi poważne obawy co do ich kierunku i przyszłości Eddiego Howe’a.
- Bezprecedensowa seria czterech meczów bez gola to główne zagrożenie dla celów „Chelsea” w sezonie, mimo tworzenia sytuacji.
- „Bournemouth” pod wodzą odchodzącego trenera Andoniego Iraoli to realne zagrożenie dla miejsc w pucharach.
- Niezdolność „Tottenhamu” do trzymania prowadzenia to krytyczny mankament w walce o utrzymanie w Premier League.
- „Fulham” i „Brentford” mierzą się z pytaniami o jasność w kadrze i skuteczność w ataku w miarę plateau ich sezonów.
Ostatnie tygodnie sezonu Premier League skupią się teraz na tym, które z tych tendencji da się przełamać, a które zdefiniują letnie zmiany w tych klubach.
— Editorial Team