ZAPOWIEDŹ: Decydujący mecz Euroligi – Real kontra Olympiakos jutro w Berlinie
Obrońca tytułu z Madrytu zmierzy się z greckim gigantem. Zwycięzca otrzyma puchar i przepustkę do następnego sezonu.
Finał Euroligi 2026: Olympiakos i Real ponownie staną do walki o europejski tron. Czy grecki gigant zdoła się zemścić?
Ateny, Telekom Center. 24 maja 2026 roku o 21:00 czasu lokalnego (20:00 czasu środkowoeuropejskiego) na parkiecie ateńskiego Telekom Center rozpocznie się najważniejszy mecz koszykarski roku. W finale Euroligi zmierzą się dwa tytany europejskiej koszykówki: Olympiakos (Pireus) i madrycki Real. Organizatorzy Final Four nie mogli marzyć o bardziej intrygującej rozgrywce: obrońca tytułu z Hiszpanii przeciwko najlepszej drużynie sezonu zasadniczego, zasadniczy pojedynek Południa Europy i dramatyczny rewanż za finał 2023 roku.
Dla Olympiakosu, który wywalczył prawo gry w decydującym meczu na własnym parkiecie po zwycięstwie nad groźnym Fenerbahçe (79:61), to szansa na przerwanie passy niepowodzeń i podniesienie nad głowę czwartego w historii klubu pucharu Euroligi. Dla Realu stawka jest jeszcze wyższa: „biały balet” walczy o swój 12. tytuł, ale musi to robić w statusie „ogromnego underdoga”. Biorąc pod uwagę katastrofę kadrową, jaka dotknęła Hiszpanów przed decydującym spotkaniem, ten mecz zapowiada się jako prawdziwa bitwa strategii, gdzie taktyczny geniusz trenerów przeważy nad fizyczną siłą.
Główne wydarzenie: Katastrofa kadrowa Realu i szansa Olympiakosu
Największą wiadomością, która wstrząsnęła światem koszykówki przed finałem, jest opłakany stan linii podkoszowej madryckiego Realu. Kontuzje, niczym epidemia, wyeliminowały wszystkich kluczowych „wysokich” Hiszpanów. W składzie kontuzjowanych znajdują się aż trzej środkowi: Walter Tavares, Alex Len i Usman Garuba. Ten ostatni doznał urazu nogi w półfinale przeciwko Valencii (105:90) i dołączył do swoich towarzyszy niedoli.
Stawia to trenera Sergio Scariolo w niezwykle trudnej sytuacji. Nie ma on do dyspozycji czystych środkowych – graczy o wzroście około 220 cm. Zamiast grać tradycyjną koszykówkę pozycyjną z dominacją pod koszem, Real będzie musiał uciec się do taktyki „małej piątki” (small ball). O walkę na zbiórkach i powstrzymanie potęgi greckich „gigantów” (Nikola Milutinov, Moustapha Fall) zmuszeni są walczyć skrzydłowi Trey Lyles, Gabriel Deck i rozgrywający Mario Hezonja.
Sytuacja Realu wygląda beznadziejnie, ale Scariolo to stary wyga europejskiej koszykówki. Na konferencji prasowej dał do zrozumienia, że nie zamierza się poddawać: „Wiemy, że rywal jest najgorszy z najlepszych, biorąc pod uwagę okoliczności, ale nie jesteśmy tu bez powodu. Chcemy grać swoje karty do końca meczu”. Mario Hezonja dodał: „Oczywiście doświadczenie odgrywa dużą rolę. W obliczu pechowych okoliczności kadrowych trzeba znaleźć wyjście”. Wyjście jest jedno – maksymalna obrona na obwodzie i stawianie na rzuty z dystansu.
Olympiakos doskonale to rozumie. Trener Greków, Jorgos Bartzokas, znajduje się natomiast w idealnej sytuacji. Nie ma problemów kadrowych, zespół jest zgrany i prezentuje najlepszą koszykówkę w sezonie. Jednak Bartzokas, jak przystało na mistrza, publicznie odrzuca rozmowy o statusie faworyta: „Nie oczekujcie, że powiem, że jesteśmy faworytami. Nie wiadomo, co okaże się czynnikiem decydującym. Jestem pewien, że Sergio przygotuje korekty”. Mimo słów ostrożności, greccy kibice i analitycy są zgodni: to najlepsza szansa Olympiakosu od lat na zemstę.
Szczegóły i statystyki: Historia rywalizacji i liczby
Finał Olympiakos – Real staje się rekordowym piątym w historii Euroligi. To klasyka gatunku. Na razie Real prowadzi w tych spotkaniach 3:1. Jedyna wygrana Greków datowana jest na odległy 2013 rok, kiedy Olympiakos sprawił sensację. Trzy kolejne spotkania padły łupem madrytczyków, przy czym każde było dramatyczne, a finał 2023 roku pozostawił w sercach kibiców Olympiakosu niezagojoną ranę.
To właśnie mecz w Kownie (Litwa) w 2023 roku stworzył główną intrygę tego wieczoru. Wtedy Grek Sasha Vezenkov (obecnie ponownie lider Olympiakosu) dał fenomenalny występ, zdobywając rekordowe dla finałów Euroligi 29 punktów. Wydawało się, że puchar jest już w rękach Pireusu. Jednak dramat rozegrał się w ostatnich sekundach: legendarny hiszpański obrońca Sergio Llull trafił zwycięski rzut (79:78), dosłownie wyrywając trofeum z rąk Greków.
Ten historyczny kontekst zamienia mecz w świętą wojnę dla zawodników Olympiakosu. Vezenkov, obecnie ponownie lider zespołu obok Evana Fourniera, z pewnością wyjdzie na parkiet z wyjątkowym nastawieniem. Jeśli chodzi o obecne statystyki sezonu, liczby przemawiają za Grekami. Olympiakos zakończył sezon zasadniczy na pierwszym miejscu. W półfinale dosłownie zmiażdżyli turecki Fenerbahçe (79:61), pokazując najlepszą obronę turnieju.
Mimo kontuzji, Real w półfinale wyglądał świetnie w ataku, zdobywając 105 punktów przeciwko Valencii. Jednak stracenie 90 punktów to niepokojący sygnał przed finałem. Porównawcze statystyki ostatnich spotkań w Final Four pokazują, że Olympiakos jest tradycyjnie silny właśnie w obronie i zbiórkach, podczas gdy Real, aby wygrać, musi zdobyć 85+ punktów.
Kontekst i znaczenie: Zemsta, dziedzictwo i dom
Znaczenia tego meczu nie sposób przecenić. Dla Olympiakosu to próba zdjęcia „klątwy”. Od momentu wprowadzenia formatu pojedynczej tabeli sezonu zasadniczego (od 2016 roku) lider sezonu zasadniczego ani razu nie wygrał Euroligi. Olympiakos w tym sezonie był pierwszym i teraz mają szansę przepisać historię, udowadniając, że Final Four to nie loteria, ale konsekwencja.
Ponadto to finał u siebie. Choć formalnie Olympiakos ma bazę w Pireusie, a gra w Atenach, dla greckiej drużyny gra w ojczyźnie przed 20 tysiącami swoich fanów to ogromna przewaga. Trener Bartzokas, swoją drogą, ma fenomenalne statystyki w tej hali: nie przegrał tu w Eurolidze od lutego 2014 roku.
Real walczy o to, by nie spaść z tronu. Dla nich to szansa, by udowodnić, że kultura klubowa i system szkolenia są ważniejsze niż poszczególni zawodnicy. Nawet bez trzech środkowych, nawet w roli underdoga, Real pozostaje Realem – 11-krotnym mistrzem Europy. Nie mają gwiazd linii podkoszowej, ale mają Facundo Campazzo (jednego z najlepszych rozgrywających świata), Mario Hezonję (człowieka-święto) i Sergio Llulla (tego samego bohatera finału 2023). Dla weterana Llulla to może być ostatnia szansa na tytuł.
Co dalej / Zapowiedź następnego meczu: Czas i miejsce
Mecz odbędzie się już dziś, 24 maja 2026 roku. Początek zaplanowano na 21:00 czasu lokalnego (Ateny). Dla widzów w Europie Zachodniej to 20:00 (np. Paryż, Madryt, Berlin). Wszystkie bilety na Telekom Center Athens zostały wyprzedane na długo przed finałem, spodziewana jest kompletna widownia i niesamowity doping gospodarzy turnieju.
Transmisję na żywo z meczu pokażą czołowe europejskie kanały sportowe. We Francji, na przykład, mecz pokaże kanał L'Équipe. W Grecji i Hiszpanii mecz będzie dostępny w krajowych sieciach sportowych, a także na platformie EuroLeague TV.
Tuż po finale odbędzie się ceremonia zamknięcia i wręczenie nagrody MVP Final Four. Głównymi kandydatami do tej nagrody są Sasha Vezenkov i Evan Fournier u Greków, a także Trey Lyles u Hiszpanów, jeśli Real dokona cudu. Zaraz po finale zawodnicy rozjadą się do reprezentacji, aby przygotować się do letnich turniejów.
Prognoza redakcji: Czy Real przetrwa bez „wysokich”?
Dane wyszukiwania są jednoznaczne: analitycy i bukmacherzy oddają zwycięstwo Olympiakosowi. I są ku temu obiektywne powody. Koszykówka to gra rozmiarów. Kiedy drużynie wypadają trzej środkowi, cierpi nie tylko atak, ale i obrona obręczy. Real będzie zmuszony grać agresywnie, próbując kraść piłki i uciekać w szybkie kontry, ponieważ w ataku pozycyjnym zostaną po prostu „zjedzeni” pod koszem.
Jest jednak czynnik, którego nie uwzględnią statystyki – psychologia. Real znajduje się w sytuacji „bij albo uciekaj”. Przegrali już wszystkie bitwy przed meczem, więc presja sytuacji ich nie ciąży. Jak powiedział Scariolo: „Chcemy grać swoje karty”. Real ma Campazzo, który może rozrywać każdą obronę podaniami, i Hezonję, zdolnego do szalonych rzutów za trzy z odejściem.
Olympiakos jest w roli faworyta. To niebezpieczna rola dla greckiej drużyny. Trauma z 2023 roku, kiedy przegrali, już trzymając puchar w rękach, może znów spłatać figla. Presja psychologiczna „finału u siebie” i odpowiedzialność faworyta czasem łamie nawet wielkich graczy.
Prognoza redakcji: zwycięstwo Olympiakosu różnicą 7-12 punktów, ale mecz będzie ciężki do ostatniej kwarty. Realowi po prostu zabraknie sił do walki o zbiórki w ostatnich minutach. Kluczową postacią będzie Evan Fournier, który powinien wziąć na siebie grę w ataku. Jeśli Vezenkov powtórzy swój występ z 2023 roku, ale tym razem ze szczęśliwym zakończeniem, puchar pojedzie do Pireusu. Jeśli natomiast Campazzo i Hezonja będą żyć z linii rzutów wolnych lub z obwodu z niesamowitą skutecznością, czeka nas kolejna sensacja. Ale wierzymy w koszykarską sprawiedliwość: Olympiakos zbyt długo czekał na ten moment i zbyt wiele dla niego zrobił.
— Editorial Team