## Czy «Aberdeen» uniknie walki o utrzymanie pod wodzą Stevena Robinsona?
«Aberdeen» ma poważne kłopoty. Tylko osiem zwycięstw w 32 meczach szkockiej Premiership i zaledwie jedno zwycięstwo w ostatnich 16 spotkaniach ligowych — drużyna balansuje na krawędzi strefy barażów o utrzymanie. Są na równi z «St Mirren» pod względem punktów i zaledwie trzy punkty nad «Kilmarnock» na 11. miejscu — niebezpiecznie blisko spadku.
Steven Robinson objął zespół w nadziei na przełom, ale na razie nie ma śladu tego „efektu Robinsona”, na który liczyli kibice. Jego drużyny zazwyczaj słyną z zaciętości i organizacji, ale odziedziczył skład pozbawiony zarówno ducha walki, jak i zgrania. Jak ujął to dziennikarz piłkarski Steven McGowan w podcaście BBC Scottish Football Podcast: «To nie są gracze Stevena Robinsona».
Liczby nie kłamią
Statystyka maluje ponury obraz:
- 8 zwycięstw w 32 meczach ligowych
- 18 porażek, na równi z outsiderem «Livingstonem»
- 1 zwycięstwo w ostatnich 16 spotkaniach
- Na równi punktowej z «St Mirren»
- Tylko 3 punkty przewagi nad «Kilmarnockiem» w strefie spadkowej
Taka forma nie bierze się znikąd — odzwierciedla głębokie problemy z morale zespołu, tożsamością taktyczną i być może nawet oddaniem graczy. A przed nimi wizyta «Hiberniana», zespołu walczącego o europejskie puchary, na «Pittodri», więc presja rośnie.
Czy Robinson przełamie złą passę?
Reputacja Robinsona opiera się na przemianie słabych drużyn w twardych rywali. W «Motherwell» i «Morecambe» właśnie tak zrobił — wprowadził dyscyplinę, energię i jasny plan gry. Ale tamte sukcesy odnosił z zespołami, które sam budował lub przebudowywał z czasem.
W «Aberdeen» wskakuje w środku sezonu w rozbite środowisko z ograniczonymi opcjami na rynku transferowym i grupą graczy przyzwyczajonych do średnich rezultatów. Nowy mentalitet nie da się wdrożyć z dnia na dzień, zwłaszcza gdy wyniki nadal idą pod górkę.
Słowa McGowana trafiają w sedno: problem nie tkwi w braku pomysłów Robinsona — problem w tym, że obecny skład «Aberdeen» może nie mieć odpowiednich wykonawców. Bez poparcia z szatni czy widocznych popraw nawet najlepsza filozofia trenerska nie ruszy sprawy z miejsca.
Co jest stawką w ten weekend?
Sobota z «Hibernianem» to nie zwykły mecz — może zadecydować o sezonie «Aberdeen». Porażka uczyni ich jeszcze bardziej podatnymi na spadki, być może wrzucając w baraże w zależności od innych wyników. Zwycięstwo nie rozwiąże wszystkich problemów, ale da Robinsonowi oddech i być może zapali iskrę wiary.
«Hibs» tymczasem są w gazie. Powąchają krew i przyjadą na «Pittodri», by dobić. Jeśli «Aberdeen» nie pokaże charakteru przeciw ekipie z czołowej szóstki, trudno wyobrazić sobie, jak zgarną dość punktów w pozostałych meczach, by się uratować.
Kluczowe wnioski
- Forma «Aberdeen» runęła: tylko jedno zwycięstwo w 16 meczach ligowych.
- Wiszą nad strefą barażów o utrzymanie, na równi z «St Mirren» punktowo.
- Nowy trener Steven Robinson na razie nie uruchomił przebudowy — brak „efektu nowego trenera".
- Skład pozbawiony typowych cech ekip Robinsona: zaciętości, struktury, odporności.
- Sobotni domowy mecz z «Hibernianem» — potencjalnie decydujący moment sezonu.
Nawet jeśli utrzymają się w lidze w tym roku, problemy «Aberdeen» sięgają głębiej niż jedna zła passa. Odbudowa zaufania, kultury i konkurencyjności zajmie więcej niż kilka tygodni — raczej całe okno transferowe i jasna wizja na dłuższą metę. Na razie jedynym celem jest przetrwanie.
— Editorial Team